Reprezentacja Holandii nie dała szans Szwedom, gromiąc rywali aż 5:1 w meczu drugiej kolejki grupy F piłkarskich mistrzostw świata w USA, Kandzie i Meksyku. W innym spotkaniu grupy F Tunezja zagra w niedzielę nad ranem z Japonią.

  • Bądź na bieżąco. Więcej aktualnych informacji sportowych znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Po dwóch spotkaniach reprezentacji Szwecji, która awansowała na mistrzostwa świata kosztem Polski, pokonując Biało-Czerwonych w finale baraży, trudno stwierdzić, jaki jest prawdziwy obraz formy i potencjału tej drużyny. Kibice ekipy "Trzech Koron" zobaczyli skrajnie różne oblicze tego zespołu. 

W pierwszym meczu Szwedzi nie dali żadnych szans Tunezji pokonując rywali aż 5:1. Dokładnie w takim samym stosunku bramkowym zakończył się drugi mecz Szwedów na mundialu. Z tą jednak różnicą, że tym razem bramki to rywale strzelali bramki. Holandia, prowadzona przez jednego z najlepszych piłkarzy w historii holenderskiej piłki - Ronalda Koemana, to jeden z głównych faworytów turnieju. W meczu z reprezentacją "Trzech Koron" udowodnili, że ta opinia nie jest na wyrost. 

Już po 17. minutach gry "Pomarańczowi" prowadzili 2:0. Dwukrotnie szwedzkiego bramkarza pokonał bowiem Brian Brobbey. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie, lecz zaledwie dwie minuty po wznowieniu gry Holendrzy prowadzili już trzema bramkami. Na listę strzelców wpisał się pomocnik Liverpoolu Cody Gakpo. Wyczyn ten powtórzył siedem minut później podwyższając na 4:0. 

W 59. minucie gry bramkę na otarcie łez dla reprezentacji "Trzech Koron" strzelił Anthony Elanga - ten sam, który dał się we znaki także Biało-Czerwonym otwierając wynik wygranego 3:2 przez Szwecję finału marcowych baraży. 

Holendrzy nie poprzestali na bezpiecznym, bo wysokim prowadzeniu, i w końcówce zadali jeszcze jeden cios. Crysencio Summerville w 89. minucie ustalił końcowy wynik spotkania na 5:1. 

Holandia - Szwecja 5:1 (2:0)

Brian Brobbey dwie (5, 17), Cody Gakpo dwie (47, 54), Crysencio Summerville (89) - Anthony Elanga (59).