Itamar Ben-Gwir, izraelski minister bezpieczeństwa narodowego, znów szokuje. Skrajnie prawicowy polityk zabrał głos po śmierci czterech izraelskich żołnierzy w ataku Hezbollahu, wzywając do zdecydowanego odwetu. "Za każdą łzę przelaną przez izraelską matkę, tysiąc libańskich matek powinno zapłakać. Cały Liban musi spłonąć" - stwierdził.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Izraelska armia poinformowała w piątek o śmierci czterech żołnierzy w wyniku ataku Hezbollahu w południowym Libanie. Były to pierwsze izraelskie straty od czasu podpisania porozumienia między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, mającego zakończyć walki na wszystkich frontach Bliskiego Wschodu, w tym w Libanie.
Izraelski minister bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben-Gwir, znany ze skandalicznych wypowiedzi, wezwał do zdecydowanego odwetu. "Za każdą łzę przelaną przez izraelską matkę, tysiąc libańskich matek powinno zapłakać" - napisał na platformie X. "Dość tego ping-ponga. Na Bliskim Wschodzie nie wygrywa się wyważonymi reakcjami i powściągliwością. Trzeba być odważnym, trzeba oszaleć. Trzeba zniszczyć. Trzeba zmiażdżyć terror" - kontynuował. "Cały Liban musi spłonąć" - dodał.
W nieco łagodniejszym tonie wypowiedział się Awigdor Liberman, przewodniczący prawicowo-nacjonalistycznej Nasz Dom Izrael, który zaapelował do premiera Benjamina Netanjahu o atak na południowe dzielnice Bejrutu uważane za bastion Hezbollahu.
"Jeśli (po śmierci czterech żołnierzy) Dahija będzie dalej mocno stała, to będzie to bezpośrednia porażka premiera i ministra obrony" - napisał na platformie X. "Żołnierze Sił Obronnych Izraela to nie kaczki na strzelnicy. Za każdą krzywdę wyrządzoną naszym żołnierzom musimy żądać wysokiej ceny, której druga strona nie zapomni" - dodał.
Według libańskiego ministerstwa zdrowia, od 2 marca w wyniku izraelskich ataków zginęło w kraju ponad 3,9 tys. osób, a prawie 12 tys. zostało rannych. Z kolei Tel Awiw informuje, że po jego stronie zginęło 31 żołnierzy i trzech cywilów.
W piątek po południu Reuters poinformował, powołując się na wysokiego rangą urzędnika USA, że o godz. 16:00 czasu lokalnego (godz. 15:00 czasu polskiego) weszło w życie zawieszenie broni między Izraelem a Hezbollahem.
Napięcie w Izraelu wzrosło po podpisaniu porozumienia między Waszyngtonem a Teheranem. W opinii wielu Izraelczyków, porozumienie to stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa żydowskiego i jest postrzegane jako porażka szefa izraelskiego rządu.
Według sondażu opublikowanego przez dziennik "Maariv", aż 63 proc. obywateli Izraela wyraża niepokój o przyszłość kraju po zawarciu umowy między Stanami Zjednoczonymi a Iranem.


