"Gdy temperatura spada poniżej -40 stopni Celsjusza, a codzienna walka to nie tylko starcie z własnymi słabościami, ale też nieprzewidywalną aurą, jestem przekonany, że najzimniejszy szczyt jest trudniejszy od najwyższego" – mówi w rozmowie z dziennikarzem sportowym RMF FM Cezarym Dziwiszkiem Karol Adamski, himalaista i zdobywca Mount Everest. Wraz z Marią Ocioszyńską wspina się on na najwyższy szczyt Ameryki Północnej – Mount McKinley. Zajrzeliśmy za kulisy wyprawy będącej częścią wielkiego wyzwania Ultimate Dream. Jeśli uda się je zrealizować, nasi bohaterowie będą mieli duży powód do świętowania.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Denali - McKinley. Tam, gdzie noc nie istnieje

Położony na Alasce szczyt, znany też jako Denali, to część tzw. Korony Ziemi - grupy najwyższych szczytów poszczególnych kontynentów. Jego wysokość wynosi 6190 m n.p.m. Denali to nazwa pochodząca z języka rdzennych mieszkańców - Athabasków i oznacza mniej więcej: "Wielki" lub "Najwyższy".

Wielu z nas może jednak znać z licznych atlasów geograficznych inną nazwę góry - Mount McKinley. W 1896 r. nazwano ją tak na cześć prezydenta USA Williama McKinley’a, mimo że nigdy nie odwiedził on Alaski.

W ubiegłym roku obecny włodarz Białego Domu Donald Trump na powrót zaczął nazywać Denali Mount McKinley. Stany Zjednoczone przywróciły nawet oficjalnie tę nazwę. Trump podobnie ogłosił, że Zatoka Meksykańska stała się "Amerykańską".

Bez względu na nazewnictwo mowa tu o najzimniejszej górze świata, na której w szczytowych partiach temperatura spada nawet do około -50 stopni Celsjusza. Przez to warunki do wspinaczki są absolutnie ekstremalne.

To są opady śniegu cały czas (...) cały czas odśnieżamy namiot (...). Wczoraj lawina zeszła całkiem blisko, aż mnie obudziło - przyznaje Karol Adamski.

Co ciekawe, na Denali nie ma typowej nocy. Cały czas jest jasno od śniegu, dzięki czemu ładowanie baterii solarnych możliwe jest nawet o "północy". Zawieje śnieżne i nieprzeniknione mgły to jedne z wielu wyzwań.

Jesteśmy związani liną, żeby druga osoba mogła wyhamować upadek do szczeliny. Tych szczelin jest mnóstwo, a śnieżne mosty bywają zdradliwe - relacjonuje nam himalaista.

Karol i Maria opowiadają w RMF FM o codziennych zmaganiach - mają bagaże ważące po 56 kilogramów na osobę, a do tego: sanki, depozyty, sprzęt. Każdy element ekwipunku to podstawa przetrwania: ciepła bielizna, puchowe kurtki i spodnie, "łapawice", czyli specjalistyczne rękawice na ekstremalne temperatury, oraz śpiwory, które mają chronić nawet w minus 70 stopniach!

W kuchni - jak żartują - rządzi liofilizowana żywność, a najwięcej radości sprawiały duże kawałki mięsa z bizona. Oczywiście suszonego, po uprzednim zamrożeniu.

Technologia w górach - niezbędnik himalaisty

XXI wiek daje himalaistom wiele możliwości, których nie mieli ich poprzednicy. Które z gadżetów elektronicznych przydają się w trakcie takiej wyprawy najbardziej? Wszystkie... które działają.

Śpimy z elektroniką, bo tylko wtedy mamy pewność, że nic nie zamarznie i odpali w razie potrzeby - podkreśla w rozmowie z Cezarym Dziwiszkiem Karol Adamski.

Nowoczesny internet satelitarny pozwala naszym bohaterom nie tylko relacjonować wyprawę, ale również... pracować zdalnie podczas dni "restowych", czyli tych przeznaczonych na odpoczynek.

Towarzyszka Karola Adamskiego Maria Ocioszyńska dodaje, że oboje wielką wagę przywiązują do organizacji.

Trzeba być naprawdę gotowym na 200 procent. Pakujemy wszystko tak, żeby w ciemnościach czy o północy wiedzieć, gdzie co jest - mówi.

Chociaż Karol wspina się od lat - głównie w pojedynkę - podkreśla, jak ważna jest obecność partnera. Nie tylko w kwestii organizacji, ale po prostu towarzystwa.

Wyprawy samotne były ciężkie. Kiedy chciałem z kimś porozmawiać, ściągałem gogle w namiocie i widziałem samego siebie w odbiciu. To głupio brzmi, ale tak działa psychika wysoko w górach - opowiada.

Ultimate Dream, czyli rok w rytmie szczytów

Wyprawa na Denali to kolejny etap projektu Karola Adamskiego i Marii Ocioszyńskiej "Ultimate Dream". Himalaiści chcą w ciągu jednego roku zrealizować tzw. rozszerzony Wielki Szlem Zdobywcy. Jeśli im się to uda, będą pierwsi na świecie.

Oprócz zdobycia Korony Ziemi i dotarcia na oba bieguny obejmuje on także wejście na wszystkie 14 ośmiotysięczników świata.

W praktyce oznacza to połączenie trzech elitarnych wyzwań: zdobycia najwyższych gór wszystkich kontynentów, ekspedycji polarnych oraz wspinaczki na najtrudniejsze szczyty Himalajów i Karakorum, w tym Mount Everest i K2.

Jeśli będziemy w Polsce między wyprawami, to na kilka dni. Inaczej się nie da - tłumaczy Karol.

Ile może kosztować tak rozbudowany projekt? Jak mówi w RMF FM Karol Adamski, bez pomocy sponsorów by się nie obeszło. Same przygotowania do Denali to kosz około 10 tys. dolarów na osobę, a projekty takie jak Antarktyda to inwestycja rzędu... nawet miliona złotych.

Ekstraklasa na McKinley. "Gratuluję Lechowi mistrzostwa, ale namiot i serce mam zielone"

Oprócz pasji do himalaizmu Karol Adamski uwielbia także futbol. Jest wielkim fanem Radomiaka Radom.

Mamy tutaj flagę Radomiaka, która jeździ ze mną od 2010 roku. Oczywiście zgoda Legii i Radomiaka też jest na wyposażeniu! - zdradza ze śmiechem.

Nowego - starego mistrza Polski, Lecha Poznań, himalaista serdecznie pozdrawia i podkreśla, że "Kolejorz" zasłużył na tytuł. W końcu zapewnił go sobie, wygrywając niedawno w Radomiu 3:1. Mając na wyprawie internet satelitarny, Karol Adamski zapowiada, że spróbuje obejrzeć w sobotę ostatnią kolejkę najwyższej ligi piłkarskiej.

Nasz dziennikarz rozmawiał z Karolem Adamskim i Marią Ocioszyńską w środę 20 maja po południu (godz. 7:00 czasu lokalnego na Alasce). Wówczas byli w pierwszym z pięciu obozów i zbliżali się do wysokości 5 tysięcy m n.p.m. Jak zapowiedział w RMF FM Adamski, jeśli pogoda dopisze, wraz z Marią Ocioszyńską dotrą na szczyt Denali - McKinley około 1 czerwca.

Opracowanie: