"Ukraina otrzyma mniejszy kontyngent niż w ostatnich latach" – przekazał RMF FM rzecznik KE. Prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej Mirosław Motyka ocenił dla RMF FM, że to "dopiero pierwszy krok" w stronę ratowania unijnego przemysłu.

  • Bądź na bieżąco. Informacje z Polski i świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl

Od 1 lipca tego roku Bruksela zbuduje wokół hutnictwa "celny mur ochronny", ścinając bezcłowe limity na stal spoza UE praktycznie o połowę i podnosząc karne cła za ich przekroczenie do poziomu 50 procent.

UE chce chronić unijne huty przed tanią produkcją głównie z Azji. Jednak po raz pierwszy od wybuchu wojny z Rosją - także Ukraina zostanie objęta ścisłymi i mniejszymi limitami ilościowymi na stal, co skończy okres jej niemal nieograniczonego eksportu do UE. Rzecznik KE w odpowiedzi dla RMF FM wyjaśnia, że regulacje muszą być powszechne, by były skuteczne w walce z globalną nadprodukcją stali.

Aby zapewnić skuteczność i równe szanse, środek ten powinien mieć zastosowanie do wszystkich krajów, w tym do partnerów objętych umowami o wolnym handlu (FTA) (takich jak Ukraina - przyp. RMF FM), którzy odpowiadają za ponad 80 proc. importu stali do UE - zaznaczył.

Jedynym wyjątkiem będą kraje Europejskiego Obszaru Gospodarczego (np. Norwegia), co oznacza, że Ukraina - mimo statusu kandydata do UE i trwającej wojny - musi zmierzyć się z nowymi barierami.

KE w przesłanej RMF FM odpowiedzi ujawnia także, że zgodnie z zasadami, WTO "zaoferowała rekompensaty największym dostawcom, w tym Ukrainie". Nie ujawnia jednak co zaproponowano Kijowowi za straty, które poniesie w wyniku zmniejszonego eksportu stali do UE.

Bruksela obiecuje tak czy inaczej specjalne traktowanie: Ukraina otrzyma specyficzny dla danego kraju kontyngent gwarantujący jej eksport stali do UE, choć na poziomie niższym niż w ubiegłych latach. Przy podejmowaniu decyzji o wysokości kwoty UE weźmie pod uwagę trudną sytuację Ukrainy - dodaje rzecznik KE. Konkretne limity są wciąż przedmiotem twardych negocjacji z Ukrainą. Podobne negocjacje w sprawie nowych kontyngentów eksportowych KE prowadzi z innymi krajami.

Objęcie Ukrainy ograniczeniami to dopiero pierwszy krok

Polska branża hutnicza jest zadowolona z objęcia Ukrainy ograniczeniami w ramach nowych środków oraz przyznania jej indywidualnej alokacji (Kijów zabiegał o wyłączenie z tej regulacji - przyp. RMF FM). Nie kwestionuje samej obecności ukraińskiej stali w UE, ale sposób, w jaki ten handel był dotychczas prowadzony, gdy ukraińska stal zalała polski rynek po zwolnieniu przez Brukselę Kijowa z ceł w 2025 r. 

Samo formalne objęcie regulacją to dopiero pierwszy krok - przekazał RMF FM Mirosław Motyka i dodał: Kluczowe znaczenie ma to, jaki poziom alokacji (kontyngent bezcłowy - przyp. RMF FM) zostanie przyznany oraz w jaki sposób zostanie on rozdzielony pomiędzy poszczególne kategorie produktowe w nadchodzącym rozporządzeniu wykonawczym Komisji Europejskiej.

Z doświadczeń 2025 roku wynika, że największa presja importowa uderzała w serce polskiej produkcji - blachy gorącowalcowane oraz pręty zbrojeniowe. To właśnie tam odnotowano najbardziej gwałtowny wzrost dostaw. Nawet relatywnie akceptowalny wolumen (dla Ukrainy - przyp. RMF FM) na poziomie całej UE może stanowić poważne problemy, jeśli w praktyce będzie trafiał głównie na jeden rynek kraju członkowskiego. Doświadczenia Polski z 2025 r. pokazują, że to ryzyko jest realne - ostrzega Motyka.

Sprawa budzi spore kontrowersje na Ukrainie

W kuluarach mówi się, że KE zaproponuje Ukrainie kontyngent wynoszący nieco ponad 700 tys. ton. Liczbę tę jako pierwszy podał "FT". KE odmówiła skomentowania tej kwestii "ponieważ jest ona przedmiotem negocjacji w Genewie". To właśnie w Genewie siedzibę ma WTO. Do tego wolumenu odnieśli się już jednak ukraińscy producenci. Holding Metinvest, odpowiadający za połowę ukraińskiego eksportu stali do UE, alarmuje w ukraińskiej prasie, że taki kontyngent, to ograniczenie dostaw o ok. 70 proc. w porównaniu z 2025 rokiem i de facto zamknięcie europejskiego rynku.

Opracowanie: