Zaufał mu Ołeksandr Usyk. Zaufał Anthony Joshua. Za chwilę poznać mamy nazwisko kolejnego bokserskiego mistrza, który chce współpracować z Polakiem, by sięgać po najwyższe cele. Droga na ten bokserski szczyt Jakubowi Chyckiemu zajęła 10 lat. Jak przekonuje w rozmowie z RMF FM, świadomie do współpracy wybiera ukształtowanych zawodników, a jego zadaniem jest tak zmodyfikować ich sposób treningu, by zwiększyć szanse, że dłużej na bokserskim szczycie się utrzymają.

Doktor habilitowany Jakub Chycki - profesor Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach, kierujący tam pracami Centrum Innowacji dla Sportu i Zdrowia. Jak mówi w rozmowie z RMF FM, tytuły dla niego nie mają znaczenia, są to etapy kariery naukowej, która cały czas się rozwija, idąc w parze z karierą trenerską. Jak zaznacza, tytuły definiują i determinują to, co robi i jak robi w sporcie.

Zawodowo i naukowo zajmuje się sprawdzaniem granicy zmęczenia zawodnika i jego możliwości pod względem obciążeń treningowych - przypomina Jakub Chycki i zwraca uwagę, że pracy z takimi mistrzami jak Usyk czy Joshua towarzyszy duża presja, ponieważ - jak zaznacza - nie może tego zepsuć i w krótkim czasie musi ich przekonać, że to, co robią, jest sensowne i efektywne.

Szalony umysł

Ołeksandr Usyk, mistrz świata wagi ciężkiej, o Jakubie Chyckim mówi, że to bardzo niebezpieczny facet. "Szalony umysł. Polski gangster. Zobaczcie na niego. Cały czas jest cichy, zachowuje się jak zabójca" - taką opinię usłyszeli brytyjscy dziennikarze "Daily Mail", gdy gościli na obozie przygotowawczym Usyka w hiszpańskiej Gandii w maju 2025 roku.

Od Adamka do Usyka

Z Ołeksandrem Usykiem - jak mówi RMF FM Jakub Chycki - spotkali się trochę przypadkiem, trochę losowo. Polak zaangażowany był w organizację obozów dla Tomasza Adamka, ale też współpracował z Michaelem Hunterem. Amerykaninem, który w 2017 roku pierwszą walkę o tytuł mistrzowski w karierze, stoczył właśnie z... Usykiem (był to tytuł WBO wagi junior ciężkiej).

Siergiej Łapin - szef należącej do Usyka grupy "Ready to Fight", zaangażował Chyckiego do pomocy w organizację obozu przed walką Ukraińca z Danielem Dubois w Polsce. Wtedy, niemal 3 lata temu, zaczęła się współpraca, ale nie było jeszcze mowy o pełnowymiarowym prowadzeniu procesu treningowego. Z upływem kolejnych miesięcy kompetencje polskiego współpracownika się rozszerzały, a przełomem były przygotowania do pierwszej walki Ołeksandra Usyka z Tysonem Furym. 

Jak mówi Jakub Chycki, była to już "pełnowymiarowa, pełnoetatowa współpraca w bardzo dużym zakresie". 18 maja 2024 roku w Rijadzie Usyk stanął do walki o wszystkie pasy wagi ciężkiej - organizacji WBC, WBA, IBF oraz WBO. Walka z Tysonem Furym trwała pełne 12 rund i o wyniku decydowali sędziowie. Punktowali na korzyść Usyka - 114-113, 113-114, 115-112.

Usyk lubi się męczyć

Ołeksandr Usyk bardzo lubi się męczyć. To może brzmieć groteskowo, ale on lubi doprowadzać siebie do granic wytrzymałości. Ja muszę pozwolić mu wejść w te stany po to, żeby on miał poczucie tego, że jest przygotowany - mówi RMF FM Jakub Chycki.

Jak zaznacza, mając zajęcia ze studentami, szkoląc trenerów, ale przede wszystkim współpracując z zawodnikami, "stawia na to i takich też ma zawodników, którzy z jednej strony są materiałem, tworzywem, ale są też osobami, które chcą w tym procesie partycypować".

Gdy zaczynamy współpracę, mówię im: będziemy podejmowali różne ryzykowne decyzje. Nie ma w sporcie białego i czarnego. Proces treningowy wiąże się z podejmowaniem decyzji, które są obarczone ryzykiem. Ale poprzez dane jesteśmy w stanie te ryzyka minimalizować, poprzez znajomość fizjologii zawodnika - mówi.

Optymalnym środowiskiem umożliwiającym zebranie bardzo konkretnych danych dla Jakuba Chyckiego są obozy treningowe. 

Są czymś obligatoryjnym. Potrzebuję pełnego obrazu i jestem w stanie go uzyskać tylko podczas tworzenia takiego kontrolowanego środowiska. Mam wtedy wgląd w pełen 24-godzinny cykl, ale też mam na niego wpływ. Tworzę pewien schemat i jestem w stanie go w bardzo dynamiczny sposób również zmieniać, w zależności od tego, jakie dane pozyskujemy - mówi Jakub Chycki i wymienia: codziennie rano analiza zmienności rytmu zatokowego, EKG spoczynkowe, próba ortostatyczna, raz w tygodniu zabierana krew do analizy parametrów biochemicznych, na bieżąco, wyrywkowo, codziennie dwu, trzykrotnie badana osmolarność śliny czy ciężar właściwy moczu, żeby minimalizować ryzyko, że zawodnik będzie odwodniony. Plus dane treningowe związane z przebiegiem sparingów, przeciążeń związanych z przyśpieszeniami głowy podczas wymiany ciosów, szybkością ich zadawania oraz wielkością parametrów związanych z mocą mięśniową.

Stuprocentowe podporządkowanie

Warunkiem współpracy z Jakubem Chyckim jest stuprocentowe podporządkowanie się regułom, które wyznacza. Tylko wtedy mogę pomóc. Do momentu, kiedy nie jesteśmy w stanie wszystkiego kontrolować nie jestem potrzebny do realizacji celów i kontroli treningów - mówi polski trener bokserskich mistrzów świata. I przypomina, o eksploatacji zawodników na tym najwyższym poziomie.

Anthony Joshua  podczas swojej wizyty w Polsce pojawił się w koszulce z napisem "Train hard, fight hard". Chycki zwrócił mu uwagę, by napis zmienić na "Train smart", czyli trenuj inteligentnie.

"Train smart" według Chyckiego oznacza optymalizowanie obciążeń treningowych, stresu związanego z ćwiczeniem fizycznym, ale też obciążeniem psychicznym zawodnika. Szczególną uwagę Jakub Chycki zwraca uwagę na urazy głowy, które w boksie są nieuniknione.

Łagodne pourazowe uszkodzenia mózgu, które towarzyszą okresowi sparingowemu, jesteśmy w stanie nazywać, jesteśmy w stanie je opisywać. Wiemy, z jakimi przeciążeniami, przyśpieszeniami głowy się one wiążą. Mamy liczby. 6G, trzy sparingi w tygodniu, osiem ekspozycji. Te osiem ekspozycji wiąże się z upośledzeniem sprawności poznawczej i zmianami w wymiarze krótkoterminowym przez 10 dni, przykładowo o dwanaście procent. Dwie, trzy doby po ekspozycji na uraz - zaburzenia snu. To wszystko w konsekwencji trzeba uwzględnić w potencjale regeneracyjnym - podkreśla Jakub Chycki i dodaje:

Ja jestem trenerem. Oni są zawodnikami. Wszyscy, którzy nas oglądają, są kibicami. A tym najważniejszym elementem jest to, żeby zobaczyć zawodnika skutecznego w ringu, bo gdybyśmy im nie pozwalali trenować, no to nie mielibyśmy boksu. Monitorując przyśpieszenia głowy, badając reakcje, pozyskujemy wiele informacji, które pozwalają na zarządzamy tymi urazami. Jesteśmy w stanie spowodować, że kariera zawodnika będzie dłuższa, dyspozycja w ringu będzie wyższa, a poziom sportowy będzie utrzymywany przez jak najdłuższy czas - przekonuje Jakub Chycki.

Liczby mają znaczenie, czyli przyszłość boksu

Naukowe liczby - według polskiego trenera - mają przekonać zawodników, że trening z nim jest efektywny, a występ w ringu efektowny. Kiedy tych epizodów, kiedy narażają siebie na utratę zdrowia zaczyna być coraz mniej. zaczynają wierzyć w to, że liczby mają znaczenie. Zaczynają doświadczać tego, że można eliminować te chwile, po których czują się źle - podkreśla Jakub Chycki i zwraca uwagę na technologię, która nas wyprzedza z szybkością, której nie jesteśmy nawet świadomi.

I tu przestrzega: Jeżeli nie jesteśmy świadomi, to z pewnością nie jesteśmy gotowi na to, żeby ją zaadaptować. I tak z pewnością jest również i w boksie zawodowym - przestrzega trener, ale też naukowiec, kierownik Centrum Innowacji dla Sportu i Zdrowia Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach.

Jego zdaniem, nowoczesny boks zawodowy, adoptujący technologię, ma przed sobą świetny czas. Będzie rozkwitał w związku z tym, że będziemy mieli do czynienia z zawodnikami, którzy dłużej będą w stanie utrzymywać swoją karierę na sportowym topie - podkreśla Jakub Chycki.

Usyk-Fury-trylogia

Ołeksandr Usyk, który w listopadzie ubiegłego roku zrzekł się pasa mistrza świata wagi ciężkiej federacji World Boxing Organization, niebawem stoczy kolejną walkę. 23 maja Ukrainiec walczyć ma w Egipcie na gali organizowanej w Gizie, a jego rywalem będzie mistrz świata w... kick-boxingu Rico Verhoeven.

Holender, 36-latek w swojej karierze stoczył tylko jeden bokserski pojedynek, pokonując w 2014 roku Janosa Finferę. Usyk ostatnią walkę stoczył w lipcu 2025 roku, kiedy znokautował Daniela Duboisa. Stawką walki o pas mistrzowski WBC, który obecnie znajduje się w posiadaniu Usyka.

Niepokonany Ukrainiec w styczniu skończył 39 lat. Zdaje sobie sprawę z tego, że coraz bliżej koniec kariery zawodowego boksera , o czym najlepiej świadczą jego słowa w programie "Inside The Ring".  "Stoczę jeszcze trzy walki" - zadeklarował, wskazując konkretnych rywali, których w tej chwili rozpatruje.

Najpierw Rico Verhoven, druga walka to zwycięzca starcia Fabio Wardley - Daniel Dubois, a trzecia to jak mói Usyk - "mój przyjaciel Greedy Belly (tłumacząc na polski - "grubasek, pasibrzuch") Tyson Fury".

Wardley i Dubois zmierzą się 9 maja w Manchesterze. Stawką ich starcia będzie pas mistrzowski organizacji WBO. Usyk już dwukrotnie krzyżował rękawice z Duboisem i za każdym razem wygrywał przed czasem.

Jeżeli Ukrainiec zrealizuje swój plan, to w pożegnalnej walce po raz trzeci zmierzy się z Furym. Ich pierwszy pojedynek miał miejsce 18 maja 2024 roku w Rijadzie, a na szali znalazł się tytuł niekwestionowanego mistrza świata wagi ciężkiej. Usyk wygrał niejednogłośną decyzją sędziów.

Rewanż odbył się siedem miesięcy później. 22 grudnia 2024 roku Ukrainiec ponownie zwyciężył - tym razem jednogłośną decyzją (116:112, 116:112, 116:112).

Trzymając się zapowiedzi Usyka będziemy świadkami kolejnego starcia z Tysonem Furym. Przypomnijmy, że niedługo po drugiej porażce z Usykiem ogłosił zakończenie kariery, ale ostatecznie po raz piaty w swojej karierze zdecydował się wrócić na ring. 11 kwietnia walczyć ma z rosyjskim zawodowym bokserem mieszkającym w Kanadzie - Arsłanbekiem Machmudowem. I tu ciekawostka Fury deklaruje, że nie potrzebuje do przygotowań trenera.

Fury - dwukrotny mistrz świata wagi ciężkiej, spędził ostatnie osiem tygodni na treningach w Tajlandii - jak mówi - bez głównego trenera. Nie było z nim Sugar Hill Stewarda, który przygotowywał Brytyjczyka w 6 ostatnich walkach. "Z Makhmudowem chce zmierzyć się tak jak Clubber Lang, będę trenował sam" - i tu Fury przywołał postać z filmu "Rocky III", kiedy kultowa postać, grana przez Mr. T, wygłosiła słowa: "Mieszkam sam, trenuję sam".

"Wiem, jak to zrobić, wiem, jak wytrzymać 12 rund, wiem, jak się zmusić i wiem, jak odpocząć, kiedy tego potrzebuję" - deklaruje Tyson Fury.