Prokuratura w Dortmundzie zamknęła śledztwo dotyczące prowadzenia samochodu bez prawa jazdy przez piłkarza miejscowej Borussii Marco Reusa. 25-letni zawodnik już w ubiegłym roku został ukarany za to przewinienie grzywną w wysokości 540 tysięcy euro.

Marco Reus /Guido Kirchner/DPA /PAP

W komunikacie prokuratura wyjaśniła, że śledztwo zostało zamknięte, ponieważ nie było niepodważalnych dowodów na to, że gwiazdor Borussii dopuścił się recydywy. Wielu świadków zeznało, że widziało Reusa za kierownicą, ale "nie potrafiło sobie przypomnieć, gdzie i kiedy", co - jak podkreślił prokurator - jest kwestią zasadniczą. Poza tym - dodał śledczy - Reus miał zwyczaj pożyczania swojego samochodu przyjaciołom, a na trzech zdjęciach, stanowiących dowód przekroczenia dozwolonej prędkości, za kierownicą auta piłkarza widać właśnie te osoby.

W śledztwie, które zostało wszczęte w grudniu 2014 roku, zeznawali m.in. były trener Borussii Juergen Klopp i niektórzy zawodnicy klubu. Od tego czasu Reus bywał widziany jako pasażer w samochodach swoich klubowych kolegów.

Jestem szczęśliwy, że ta sprawa wreszcie się skończyła, i nie chcę więcej jej komentować - powiedział napastnik dziennikowi "Bild".

25-letni piłkarz, nazywany "Rolls Reusem", ma już na koncie poważny drogowy występek. W marcu 2014 roku został zatrzymany za przekroczenie prędkości, a funkcjonariuszom policji pokazał fałszywe holenderskie prawo jazdy. Musiał wówczas zapłacić bardzo wysoką grzywnę.

(edbie)