Słoweniec Robert Kranjec zwyciężył w drugim konkursie w fińskim Kuusamo. Adam Małysz zajął dobre piąte miejsce. W rozegranych kilka godzin wcześniej zawodach tryumfował Czech Jakub Janda.

Robert Kranjec utrzymał prowadzenie z pierwszej serii i prawie o 6 punktów wyprzedził ubiegłorocznego tryumfatora Pucharu Świata, Fina Janne Ahonena. Trzeci był Niemiec Michael Uhrmann. Adam Małysz w drugiej serii oddał skok na odległość 135,5 metra, co pozwoliło mu na utrzymanie piątej lokaty. Do drugiej serii nie awansował drugi z Polaków w konkursie, Kamil Stoch. Rywalizację zakończył na 43. pozycji z wynikiem 88,5 metra.

W serii kwalifikacyjnej przed drugim konkursem Małysz uzyskał 136,5 metra. Jednak start w zawodach miał już zapewniony. Na 110. metrze wylądował Kamil Stoch, co dało mu 30. lokatę i awans do konkursu. Ta sztuka nie udała się pozostałym Polakom. Marcin Bachleda był 51., Robert Mateja – 56., zaś Krystian Długopolski – 66.

Wcześniej odbył się przełożony z piątku konkurs, w którym o zwycięstwie decydowała tylko jedna seria. Tryumfował w nim Jakub Janda. Czech skoczył na odległość 140,5 metrów i wyprzedził tryumfatora poprzedniej edycji Pucharu Świata, Fina Janne Ahonena, i Słoweńca Roberta Kranjeca. Adam Małysz poszybował na odległość 132,5 metra, co dało mu 7. miejsce. Skoczek nie był do końca zadowolony z wyniku. - Skok był dosyć dobry, tylko trochę szczęścia zabrakło - powiedział Adam Małysz. Zaznaczył jednak, że jest optymistą przed kolejnym konkursem.

Spośród pozostałych Polaków punkty PŚ zdobył także Kamil Stoch, który po skoku na odległość 120,5 metrów zajął 26. miejsce. Robert Mateja był 39. (105,5 m), zaś Marcin Bachleda – 46. (101,5 m).

Nie doszło do inauguracji Pucharu Świata w skokach narciarskich. Zawody w fińskim Kuusamo zostały przerwane – jury uznało bowiem, że pogoda nie pozwala na normalną rywalizację. Zawody przełożono na sobotnie popołudnie. czytaj więcej

W piątek zawody przerwano po skokach 16 zawodników. Odległości przez nich uzyskiwane nie przekraczały 80-90 metrów. Spośród Polaków skok zdołał oddać tylko Marcin Bachleda, który uzyskał odległość 77 metrów. Na rozbiegu leżał mokry śnieg, który uniemożliwiał równą walkę. Jury zdecydowało o przełożeniu konkursu na sobotę. Ich decyzję poparli także sami skoczkowie.