Ogień pojawił się na terenie prywatnym i szybko rozprzestrzenił się na lasy państwowe - to najnowsze ustalenia dotyczące ogromnego pożaru, który w ostatnich dniach strawił ponad 300 hektarów lasu w powiecie wołomińskim. Służby leśne oraz eksperci prowadzą obecnie szczegółową inwentaryzację zniszczeń i zapowiadają dalsze działania.
- Pożar objął ponad 300 hektarów lasu w powiecie wołomińskim.
- Ogień został zaprószony na terenie prywatnym.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Według najnowszych informacji przekazanych przez minister klimatu i środowiska Paulinę Hennig-Kloskę, źródło pożaru znajdowało się na terenie prywatnym. To właśnie tam doszło do zaprószenia ognia, który w sprzyjających warunkach - sucha ściółka, wysokie temperatury i silny wiatr - błyskawicznie rozprzestrzenił się na sąsiednie obszary leśne. Jak ustaliła nasza dziennikarka Magdalena Grajnert, służby leśne nie mają co do tego wątpliwości - pożar rozpoczął się w lesie prywatnym, a potem zajął tereny Lasów Państwowych. Nad terenem pożarzyska były widoczne pięcioarowe miejsca, gdzie ogień był zaprószany. Z jednego z takich miejsc rozprzestrzenił się po prostu na lasy - powiedział Tomasz Jóźwiak, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Warszawie.
Pożar, który wybuchł w powiecie wołomińskim, wymagał zaangażowania licznych jednostek straży pożarnej, służb leśnych oraz policji i żołnierzy WOT. Walka z żywiołem nadal trwa. Służby podkreślają, że sytuacja jest już lepsza niż w czwartek wieczorem, ale wszystko zależy od warunków pogodowych, zwłaszcza siły wiatru.
W akcję włączono także samoloty gaśnicze. Dzięki sprawnej koordynacji działań udało się zapobiec jego dalszemu rozprzestrzenianiu się na kolejne tereny leśne oraz zabudowania.
Wstępne szacunki wskazują, że pożar objął ponad 300 hektarów lasu. Straty są ogromne, choć - jak podkreślają leśnicy - nie wszystkie drzewa zostały całkowicie zniszczone. W wielu miejscach ogień przeszedł bardzo szybko, pozostawiając po sobie zwęglone pnie i spaloną ściółkę, ale nie niszcząc całkowicie wszystkich roślin. W innych rejonach straty są mniejsze, a część drzew może przetrwać.
Po zakończeniu akcji gaśniczej służby leśne przystąpiły do szczegółowej inwentaryzacji zniszczeń. Specjalnie powołany zespół ekspertów oceni, które drzewa będą musiały zostać usunięte, a które mają szansę na regenerację. Decyzje w tej sprawie będą podejmowane indywidualnie, w zależności od stopnia uszkodzenia poszczególnych fragmentów lasu.
W związku z ustaleniami dotyczącymi miejsca powstania pożaru, służby prowadzą czynności wyjaśniające, które mają ustalić, kto odpowiada za zaprószenie ognia. W przypadku udowodnienia winy, osobie odpowiedzialnej mogą grozić poważne konsekwencje prawne i finansowe.
Od początku 2026 roku w polskich lasach odnotowano już niemal 4 tysiące pożarów. To aż o 1,5 tysiąca więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Eksperci alarmują, że tak wysoka liczba pożarów o tej porze roku jest bezprecedensowa. Minister klimatu i środowiska podkreśliła, że sytuacja jest wyjątkowo trudna, a główną przyczyną jest bardzo niska wilgotność ściółki leśnej.
Obecnie wilgotność ściółki leśnej spadła poniżej 10 proc. Takie wartości są typowe dla najgorętszych miesięcy letnich, takich jak lipiec czy sierpień, kiedy panują upały i brak opadów. W tym roku jednak susza i wysokie temperatury pojawiły się znacznie wcześniej, co sprawia, że ryzyko pożarów jest wyjątkowo wysokie już w maju.


