Wniosek o zawieszenie prawa wykonywania zawodu przez Dawida Kacprzyka złoży dzisiaj w sądzie lekarskim Naczelna Rada Lekarska. Młody medyk, były radny Koalicji Obywatelskiej, w ubiegłym roku zarobił ponad półtora miliona złotych. Miał pracować średnio jedenaście godzin dziennie, w trzech placówkach medycznych. W czasie dyżurów - jak ujawniły media - prowadził działalność polityczną.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Ostateczne decyzje sąd lekarski może podjąć w ciągu kilkunastu tygodni.
Lekarz, stając przed sądem lekarskim, ma prawo do obrony, powoływania świadków, przedstawiania dowodów, nasze postępowania są zwykle szybsze niż trwające przed sądami powszechnymi. Głównym problemem jest czas pracy i ewentualne opuszczenie dyżuru medycznego, to jest naganne, wywołuje w nas poruszenie i powinno być piętnowane - komentuje w rozmowie z RMF FM prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, doktor Łukasz Jankowski.
Sąd lekarski może zdecydować o upomnieniu, naganie, zakazie pełnienia funkcji kierowniczych, a nawet o odebraniu prawa wykonywania zawodu, jeśli potwierdzą się poważne zarzuty.
Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie formalnie wygasi mandat lekarza Dawida Kacprzyka - dowiedział się dziennikarz RMF FM.
W sprawie Szpitala Południowego w poniedziałek wszczęto dwa śledztwa. Pierwsze dotyczy oszustwa na kwotę ponad pół miliona złotych. Drugie nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.
Dawid Kacprzyk w zeszły poniedziałek zrezygnował z członkostwa w KO, a w czwartek z mandatu radnego dzielnicy Ursus; zwrócił też szpitalowi część wypłaconych mu pieniędzy - pół miliona złotych, które szpital musiał mu oddać ze względu na brak możliwości zaksięgowania. Prezydent Warszawy odwołał zarząd i radę nadzorczą szpitala. Nową prezeską zarządu placówki została Aneta Gomółka-Siembora.
Trwają kontrole w szpitalach prowadzone przez stołeczny ratusz i Narodowy Fundusz Zdrowia.


