Zarząd Portu Gdynia od miesięcy tłumaczy paraliż terminala zbożowego procedurami w Brukseli. Komisja Europejska ujawnia natomiast, że oficjalny proces weryfikacji transakcji nawet się nie rozpoczął. To konsorcjum powinno przyspieszyć, by KE mogła ocenić planowaną koncentrację kapitału.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Komisja Europejska w odpowiedzi na pytanie RMF FM przedstawiła stanowisko, które rzuca zupełnie nowe światło na sprawę wielomiesięcznego paraliżu przeładunków w terminalu zbożowym w Porcie Gdynia. Do tej pory Zarząd Morskiego Portu Gdynia sugerował, że to Bruksela jest jedynym "hamulcowym" uruchomienia strategicznej infrastruktury. Przyczyną przestoju miało być rzekome, przedłużające się postępowanie KE w sprawie koncentracji kapitałowej przyszłego dzierżawcy oraz brak terminu na podjęcie decyzji w tej sprawie przez unijnych urzędników.
Ze strony Portu uruchomienie terminala jest możliwe w każdym momencie. Nastąpi to, jak tylko zakończy się postępowanie przed Komisją Europejską dotyczące zgody na koncentrację kapitału. Ten proces nie jest zależny od Portu, ani od Konsorcjum, a KE nie ma zobowiązań formalnych, jeśli chodzi o terminy - przekazała RMF FM rzeczniczka ZMPG Kalina Gierblińska. Rzeczniczka twierdzi także, że "wniosek o wyrażenie zgody na koncentrację kapitału został złożony w październiku 2025 roku".
KE odrzuca te twierdzenia i wskazuje, że nie można jej przypisywać winy za te opóźnienia, bo postępowanie w sprawie dopuszczenia koncentracji... nawet się nie rozpoczęło. I nikt formalnie wniosku nie złożył. Ta transakcja nie została formalnie zgłoszona Komisji - przekazał RMF FM rzecznik KE.
W centrum sporu znajduje się zwycięzca przetargu na dzierżawę terminala – Konsorcjum SBT, tworzone przez spółki Szczecin Bulk Terminal, Tapini oraz Ribera. Podmioty te są ściśle powiązane z globalnymi gigantami rynku rolnego. To właśnie skala działalności tych korporacji oraz ich wpływ na europejski handel ziarnem sprawiają, że transakcja musi zostać prześwietlona pod kątem ochrony konkurencji.
Zgodnie z unijnym rozporządzeniem w sprawie kontroli koncentracji to na firmach spoczywa obowiązek zgłoszenia fuzji lub przejęcia, jeśli spełniają one określone progi obrotowe.
Jeśli transakcja stanowi koncentrację i ma wymiar unijny, to zawsze firmy muszą zgłosić ją Komisji – przekazał RMF FM rzecznik KE.
Innymi słowy to inwestor musi nacisnąć przycisk "start", wysyłając notyfikację do Brukseli. Komisja ma wtedy 25 dni roboczych na analizę wniosku. Bez formalnego wniosku ze strony Konsorcjum SBT Komisja Europejska nie ma podstaw prawnych, by wydać jakąkolwiek decyzję, a ustawowy czas na analizę dokumentów nawet nie zaczął biec.
Nieoficjalnie wiadomo, że przed oficjalną procedurą antymonopolową prowadzone są nieformalne rozmowy, chodzi o tak zwaną prenotyfikację. To nieformalne "badanie gruntu" przed oficjalnie złożonym wnioskiem, a KE może zwracać się do firm o uzupełnienie dokumentacji. Inwestor zakulisowo więc sprawdza, jakie warunki postawi Bruksela.
Pozwala to uniknąć sytuacji, w której oficjalny wniosek zostanie odrzucony już w pierwszym dniu z powodu błędów lub rażącego naruszenia konkurencji. Ta faza nie ma limitów czasowych - pozwala więc miesiącami targować się z urzędnikami KE. Przeciąganie fazy nieformalnych rozmów to bardzo często decyzja biznesowa firm, które wolą negocjować po cichu jak najmniejsze ograniczenia rynkowe.
W efekcie firmy mogą twierdzić, że "rozmowy z KE trwają", choć formalnie procedura nawet nie ruszyła. KE jest świadoma problemów w Gdyni, ale ma "związane ręce". Jak ustaliła dziennikarka RMF FM, takie "przeciąganie rozmów" budzi już w Brukseli zniecierpliwienie. Komisja Europejska rozumie strategiczne znaczenie terminala w Gdyni dla wywozu ziarna, wie że stoi pusty, co generuje straty, ale stanowczo odrzuca rolę "kozła ofiarnego". To zainteresowane firmy powinny podjąć jak najszybsze działania, aby KE mogła przeprowadzić ocenę planowanego przejęcia (fuzji).


