Początek sezonu nie przynosi dobrych informacji dla wielbicieli miodu. Przymrozki, susza i silny wiatr powodują, że pszczoły mają ograniczony dostęp do pokarmu. Mniejsza aktywność owadów powoduje, że według Polskiej Izby Miodu krajowego produktu może być mniej. Nowe zasady etykietowania spowodują z kolei, że najtańsze miody znikną ze sklepowych półek.
- Początek sezonu jest trudny dla pszczelarzy z powodu przymrozków, suszy i silnego wiatru, co może ograniczyć ilość polskiego miodu.
- Polska Izba Miodu przewiduje, że tegoroczne zbiory będą umiarkowane lub poniżej średniej, a wydajność polskich pasiek jest niższa niż w innych krajach Europy.
- Od 2026 roku na etykietach miodu będzie obowiązek podawania kraju pochodzenia i udziału procentowego w mieszankach, co ma zwiększyć przejrzystość dla konsumentów.
- Zmiany w przepisach mogą spowodować, że z rynku znikną najtańsze miody.
Eksperci z Polskiej Izby Miodu podkreślają, że niedobór opadów hamuje rozwój roślin nektarodajnych, a osłabione uprawy rzepaku produkują mniej nektaru. Dodatkowo silny wiatr utrudnia pszczołom loty i powroty do uli, a poranne przymrozki uszkadzały kwiaty, przez co było mniej pyłku.
Na trudną sytuację wpływ mają także inne czynniki. Brak różnorodności upraw, spadek liczby miedz i dzikich łąk oraz choroby, takie jak warroza, sprawiają, że pszczoły mają coraz krótsze i mniej stabilne okresy zbioru pożywienia. To bezpośrednio przekłada się na kondycję rodzin pszczelich i wielkość zbiorów. O problemach, z jakimi zmagają się polscy pszczelarze, pisaliśmy w ubiegłym roku.
Polska Izba Miodu przewiduje, że tegoroczne zbiory będą umiarkowane lub nawet poniżej średniej. W 2024 roku produkcja miodu w Polsce wyniosła 30,5 tys. ton, czyli tyle samo co rok wcześniej. Warto jednak zauważyć, że liczba rodzin pszczelich w ostatniej dekadzie wzrosła o około 85 procent, a liczba pszczelarzy o 68 procent.
Mimo wzrostu zainteresowania pszczelarstwem, wydajność jednej rodziny pszczelej w Polsce jest niższa niż w innych krajach europejskich. Średnio wynosi ona 11,6 kg, podczas gdy w Niemczech to około 34 kg, a we Francji 18 kg.
Eksperci podkreślają, że główną barierą dla rozwoju branży są coraz bardziej nieprzewidywalne warunki pogodowe. Wpływa bezpośrednio na okresy kwitnienia roślin, a tym samym na dostępność pożytków dla pszczół. Krótszy okres wegetacji oraz częste zjawiska ekstremalne, takie jak susze czy przymrozki, znacząco obniżają zbiory miodu. Nie bez znaczenia jest także stan środowiska - tłumaczy Przemysław Rujna, sekretarz Polskiej Izby Miodu.
Polska jest jednym z największych producentów miodu w Unii Europejskiej. W 2024 roku eksport miodu wyniósł 12,3 tys. ton, głównie do Niemiec, Włoch, Hiszpanii i Francji. Jednocześnie kraj importuje duże ilości miodu, przede wszystkim z Chin i Ukrainy.
Miód z Chin, Ukrainy czy Ameryki Południowej stanowi uzupełnienie krajowej produkcji, zwłaszcza w latach takich jak obecny sezon o niskich zbiorach. Umożliwia utrzymanie ciągłości dostaw, stabilizację cen i rozszerzenie oferty o odmiany egzotyczne, których nie produkuje się w Polsce - podkreśla Przemysław Rujna.
Import miody w tym roku będzie jednak wyglądał inaczej niż w poprzednich latach. Wszystko za sprawą przepisów, które wejdą w życie 14 czerwca 2026 roku. To największa od lat zmiana w przepisach regulujących rynek miodu w Polsce i Unii Europejskiej.
Najważniejszą zmianą jest obowiązek podawania na etykiecie każdego kraju pochodzenia miodu oraz procentowego udziału poszczególnych krajów w przypadku mieszanek. Informacje te muszą być dobrze widoczne na opakowaniu, co ma zwiększyć przejrzystość i chronić konsumentów przed wprowadzaniem w błąd.
Z etykiet znikną określenia "filtrowany" i "przefiltrowany". Usuwanie pyłku z miodu będzie zakazane - taki produkt zostanie sklasyfikowany jako miód piekarniczy, przeznaczony wyłącznie do dalszego przerobu. Dla małych opakowań (do 30 g) dopuszczono stosowanie dwuliterowych kodów państw zgodnych z normą ISO.
Nowe przepisy to także rozwój narzędzi do wykrywania fałszerstw - do 2028 r. mają powstać nowoczesne metody analizy DNA, a unijna platforma ds. miodu zapewni pełną identyfikowalność produktu "od ula do stołu".
Zmiany te mają wzmocnić pozycję polskich pszczelarzy i poprawić opłacalność produkcji. Polscy pszczelarze, którzy oferują miód wyłącznie z własnych pasiek, będą mogli po prostu wskazać na etykiecie: "Kraj pochodzenia: Polska".
Efektem tych zmian może być zmniejszenie dostępności najtańszych miodów, których atrakcyjna cena wynikała z łączenia surowców o różnej jakości. Oznacza to, że konsumenci będą mieli do wyboru przede wszystkim miody wyższej jakości, ale droższe. Proces ten nie będzie gwałtowny, ponieważ produkty wprowadzone do obrotu przed 14 czerwca 2026 r. będą mogły być sprzedawane do wyczerpania zapasów, jednak w dłuższej perspektywie ceny miodu mogą wzrosnąć.


