​Tragiczne skutki sylwestrowej zabawy w Koszalinie (woj. zachodniopomorskie). Do Szpitala Wojewódzkiego trafił 14-letni chłopiec, któremu petarda wybuchła w dłoni. Mimo szybkiej pomocy lekarzy nie udało się uratować palca. W noc sylwestrową ranna została również 6-letnia dziewczynka.

Do szpitala w Koszalinie trafił 14-latek, któremu petarda wybuchła w dłoni. 

Niestety, konieczna była amputacja jednego palca u prawej dłoni - poinformowała rzeczniczka prasowa Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie Marzena Sutryk.

To nie jedyny przypadek związany z odpalaniem petard. Wśród pacjentów była również 6-letnia dziewczynka, która została ranna podczas oglądania wystrzałów.

Dziewczynka dostała odłamkiem z petardy w policzek. Na szczęście nie odniosła poważniejszych obrażeń - dodała rzeczniczka.

Koszalin: 370 wezwań w noc sylwestrową

Sylwestrowy wieczór był wyjątkowo intensywny dla koszalińskich medyków. Do szpitala trafiły również dwie nastolatki poszkodowane w wypadku drogowym. Lekarze udzielali pomocy 14-latce w stanie upojenia alkoholowego oraz ośmiolatkowi, który doznał urazu głowy po upadku.

Jak poinformowała Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie, w noc sylwestrową zespoły ratownictwa medycznego w całym województwie zachodniopomorskim zrealizowały ponad 370 wezwań.

Pogotowie najczęściej wzywano do urazów - były to upadki, pobicia, obrażenia na skutek wybuchu petard, a także przypadki zaostrzenia chorób układu krążenia oraz bóle brzucha - przekazała rzeczniczka WSPR w Szczecinie Natalia Dorochowicz.

Ratownicy wielokrotnie interweniowali również wobec osób będących pod wpływem alkoholu.