​Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w wywiadzie dla "Politico" podkreślił różnicę wieku, jaka jest między nim a Władimirem Putinem. "Jestem tutaj, jestem wolnym człowiekiem. I jestem młodszy od Putina. Uwierz mi, (...) on nie ma dużo czasu" - powiedział Zełenski. Wskazał trzy kroki, jakie jego zdaniem byłyby skuteczne w presji na Putina.

  • Najnowsze informacje z Polski i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Wołodymyr Zełenski podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa udzielił wywiadu "Politico" . Podkreślił w nim, że jest młodszy od rosyjskiego przywódcy, któremu "nie zostało dużo czasu". Myślę, że Putin również jest w trudnej sytuacji, ponieważ mogę z tobą rozmawiać, uścisnąć ci dłoń, nie boję się, chcę być wolny... - mówił Zełenski.

Jestem tutaj, jestem wolnym człowiekiem. I jestem młodszy od Putina (Zełenski ma 48 lat, Putin - 73 - red.). Uwierz mi, to ważne. On nie ma dużo czasu. Dzięki Bogu, niewiele - stwierdził.

Odniósł się także do kwestii przeprowadzenia wyborów w Ukrainie w czasie trwającej wojny. 90 procent Ukraińców jest teraz przeciwnych wyborom, jeśli ktoś jest zainteresowany tym, co myślą Ukraińcy - powiedział.

Jedynym warunkiem możliwego przeprowadzenia wyborów - jak mówił - byłoby tymczasowe zawieszenie broni. Jeśli prezydent Trump, wywierając presję na Putina, zagwarantuje mi zawieszenie broni na 2-3 miesiące, przeprowadzimy wybory - zaznaczył Zełenski.

Jak Trump mógłby wpłynąć na Putina? Zełenski wskazał trzy kroki

Zełenski wskazał trzy kroki, jakie jego zdaniem byłyby skuteczne w presji na Putina: udzielenie Ukrainie silnych gwarancji bezpieczeństwa, przygotowanie pakietu odbudowy kraju oraz bezpośrednie wezwanie rosyjskiego przywódcy do zatrzymania działań wojennych na obecnych pozycjach.

Ale jeśli Putin powie "nie", Trump powinien dać nam wszystko, czego potrzebujemy, aby się uratować, chronić i pozostać silnymi. Uważam jednak, że powinniśmy zakończyć wojnę, a nie kontynuować walkę - dodał prezydent Ukrainy.

W rozmowie Zełenski przypomniał o Memorandum Budapesztańskim, które nie ochroniło Ukrainy po rezygnacji z broni jądrowej. 

Oni (Ukraińcy - red.) nikomu nie ufają, bo mieliśmy Memorandum Budapesztańskie... Zrezygnowaliśmy i otrzymaliśmy gwarancje bezpieczeństwa, że będziemy mieli suwerenność i niepodległość. Ostatecznie nie mamy tej broni i nie mamy gwarancji bezpieczeństwa, bo przyszła Rosja, a nikt Rosji nie zaatakował, nikt nie ocalił naszej niepodległości - stwierdził Zełenski.

Prezydent podkreślił, że zapewnienie Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa nie oznacza oddania terytoriów: To są różne kwestie.

Zełenski zapowiada nowe wsparcie od partnerów

Prezydent Ukrainy zapowiedział nowe pakiety pomocy od partnerów, w tym rakiety do systemów obrony powietrznej. Takie ustalenia zapadły na zakończonej w niedzielę Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa - powiadomił.

"Jestem już w Kijowie po dwóch bardzo intensywnych dniach na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Odbyło się wiele spotkań; najważniejsze jest to, że będą nowe pakiety wsparcia dla Ukrainy" - napisał na portalach społecznościowych.

Zaznaczył, że najważniejsze są rakiety do systemów obrony powietrznej, które zwalczają rosyjskie pociski balistyczne. Zimą Rosja uderza tymi pociskami w ukraińskie elektrownie i ciepłownie.

"Dlatego w Monachium rozmawialiśmy o tym praktycznie z każdym liderem, którzy naprawdę mogą nam pomóc. Także z Markiem Rubio, amerykańskim sekretarzem stanu. Mamy nadzieję, że ustalenia zadziałają tak, jak trzeba. Obrona powietrzna to codzienna potrzeba" - podkreślił.

Zełenski zapowiedział, że w przyszłym tygodniu oczekiwane są spotkania i prace nad nowymi pakietami energetycznymi. "Dotyczy to również odbudowy po uderzeniach oraz niezbędnego sprzętu. Chcę podziękować każdemu, kto już pomaga" - oświadczył prezydent.

Nowy pakiet sankcji wobec Rosjan

Z kolei w wieczornym nagraniu wideo Zełenski ogłosił, że gotowe są już dokumenty w sprawie wprowadzenia sankcji wobec osób, które w wojnie Rosji przeciwko Ukrainie wykorzystują sport.

Przygotowujemy nowy pakiet sankcji wobec Rosjan, którzy pracują na rzecz wojny i podporządkowują sport wojnie. Dokumenty są już przygotowane - powiedział.

Wyjaśnił, że sankcje mają być sygnałem dla świata. Sygnałem, że nie można po prostu przymykać oczu na wspieranie agresji. Kiedy Ukraińcom na igrzyskach olimpijskich zabrania się nawet wspominać ofiary rosyjskiej agresji, to jest to jednoznacznie globalny odwrót od sprawiedliwości. Będziemy przywracać sprawiedliwość - uprzedził.

Zełenski odniósł się w ten sposób do decyzji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, który wykluczył ukraińskiego skeletonistę Władysława Heraskewycza z igrzysk Mediolan-Cortina d'Ampezzo z powodu kasku upamiętniającego poległych na wojnie z Rosją. Sportowiec odwołał się do Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS), jednak ten odwołanie oddalił.