​Rosyjscy producenci ropy mogą zostać zmuszeni do gwałtownego ograniczenia wydobycia w nadchodzących miesiącach z uwagi na wypełnione po brzegi magazyny - poinformowała agencja Reutera. To efekt rosnącej presji ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa i Unii Europejskiej, która spowodowała ograniczenia eksportu - dodał Reuters.

  • Dlaczego rosyjscy producenci ropy mogą ograniczyć wydobycie?
  • Jakie działania USA i UE wpłynęły na eksport rosyjskiej ropy?
  • Jak Indie zmieniły swoje zakupy rosyjskiej ropy i dlaczego?
  • Bądź na bieżąco! Wejdź na RMF24.pl.

Rosji długo udawało się eksportować swoją ropę Urals pomimo sankcji Zachodu w związku z rosyjską inwazję na Ukrainę. Osiągała to, przekierowując większość dostaw do Chin, Indii i Turcji, często korzystając z floty starych tankowców i oferując olbrzymie rabaty nowym klientom.

Efekty presji ze strony USA i UE

Jednak sprzedaż znacznie spadła, gdy prezydent Stanów Zjednoczonych nałożył cła na Indie za kupowanie rosyjskiej ropy, a UE wprowadziła w styczniu zakaz importu paliw rafinowanych z rosyjskiej ropy.

Niemal natychmiast po tych decyzjach spadł eksport rosyjskiego surowca transportowanego drogą morską. W styczniu wyniósł 3,4 mln baryłek dziennie, podczas gdy w grudniu sięgał 3,8 mln. Obecnie sprzedaż ta utrzymuje się na poziomie około 2,8 mln baryłek dziennie - wynika z danych Kpler, platformy pozwalającej śledzić globalny handel towarami.

Indie kupują mniej

Prognozy dla handlu rosyjską ropą są jeszcze gorsze, ponieważ Indie - największy nabywca tego surowca - znacznie ograniczył zakupy po podpisaniu umowy handlowej ze Stanami Zjednoczonymi. Zgodnie z tym porozumieniem Indie będą kupować więcej ropy od USA, a potencjalnie także od kontrolowanej przez Waszyngton Wenezueli.

Już trzy główne indyjskie rafinerie - Indian Oil, Bharat Petroleum i Reliance Industries - wstrzymały zakupy rosyjskiej ropy naftowej.

W rezultacie około 150 mln baryłek wysyłanych z rosyjskich portów jest obecnie uwięzionych na tankowcach dryfujących na wodach Oceanu Indyjskiego. A ponieważ także magazyny na lądzie są niemal wypełnione i nie mogą przyjąć więcej surowca, producentom pozostaje ograniczenie jego wydobycia - oceniła w poniedziałek norweska firma konsultingowa Rystad Energy.