Nie żyje legenda amerykańskiego kina. Robert Duvall odszedł w wieku 95 lat. Zapamiętamy go m.in. ze świetnej roli w "Ojcu Chrzestnym". Informację o śmierci artysty przekazała jego żona, Luciana Duvall.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl.

Robert Duvall rozpoczął swoją filmową karierę w 1962 roku, wcielając się w postać Boo Radleya w "Zabić drozda".

Przełomem okazała się rola Toma Hagena w "Ojcu chrzestnym" Francisa Forda Coppoli, która przyniosła mu pierwszą nominację do Oscara. W kolejnych latach Duvall wystąpił w takich produkcjach jak "MASH", "THX 1138", "Sieć" czy "Czas apokalipsy", gdzie jego słynna kwestia "uwielbiam zapach napalmu o poranku" przeszła do historii kina.

Duvall był siedmiokrotnie nominowany do Oscara, a statuetkę zdobył za rolę w filmie "Pod czułą kontrolą" (1984). Jego aktorstwo cechowało się naturalizmem i głębokim wczuciem w postać, co stawiało go w jednym szeregu z takimi legendami jak Robert De Niro czy Dustin Hoffman - przypomina magazyn "Variety". Oprócz sukcesów filmowych, Duvall odnosił także sukcesy w telewizji, zdobywając pięć nominacji do nagrody Emmy i dwukrotnie ją wygrywając.

Aktor nie ograniczał się do jednego gatunku - grał zarówno w westernach, dramatach, jak i filmach sensacyjnych. W 1997 roku wyreżyserował i zagrał główną rolę w "Apostoł", za co ponownie był nominowany do Oscara.

Robert Duvall urodził się w San Diego jako syn admirała marynarki wojennej. Po ukończeniu służby wojskowej studiował aktorstwo w Nowym Jorku.

Był czterokrotnie żonaty, a ostatnie lata życia spędził z Lucianą Pedraza.