"W dalszym ciągu nie natrafiliśmy na osobę, która twierdziłaby, że była naocznym świadkiem tego zdarzenia" - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu Bartosz Kilian, odnosząc się do wypadku, w którym zginął poseł Łukasz Litewka. Do śledczych dotarła opinia toksykologiczna dotycząca podejrzanego.

  • Poseł Łukasz Litewka zginął potrącony przez samochód podczas jazdy rowerem.
  • Sekcja zwłok potwierdziła, że przyczyną śmierci był rozległy uraz nogi i masywny krwotok.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Znany z działalności charytatywnej Łukasz Litewka, 36-letni poseł Lewicy z Sosnowca, zginął 23 kwietnia. Został potrącony przez samochód Mitsubishi Colt, gdy jechał rowerem ul. Kazimierzowską w Dąbrowie Górniczej. Po wypadku zatrzymany został kierowca auta, który usłyszał zarzut.

Pełna opinia po sekcji zwłok Łukasza Litewki

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu Bartosz Kilian powiedział w piątek PAP, że śledczy, którzy ustalają wszystkie okoliczności wypadku, uzyskali kolejne specjalistyczne ekspertyzy. Jedną z nich jest pełna opinia po przeprowadzonej sekcji zwłok posła. To wielostronicowy dokument, który potwierdza i szczegółowo opisuje wcześniejsze ustalenia na temat mechanizmu zgonu. Wynika z niego, że przyczyną śmierci posła Litewki był uraz nogi, przerwanie ciągłości kluczowych arterii i w konsekwencji masywny krwotok.

Do śledczych została przesłana również opinia toksykologiczna dotycząca podejrzanego. Wynika z niej, że kierowca nie miał w organizmie żadnych substancji, które mogłyby wpłynąć na jego percepcję czy zdolności motoryczne. Opinia ta nie dostarczyła w ocenie prokuratury przesłanek do jakiejkolwiek modyfikacji wcześniej przedstawionego zarzutu - dodał prok. Kilian. Prokuratura przeanalizowała już ekspertyzę na temat telefonu podejrzanego. Potwierdziła ona, że kierowca nie używał telefonu w chwili, w której doszło do wypadku. W dalszym ciągu analizowany jest telefon posła.

Poseł rozmawiał przez telefon, korzystał ze słuchawki

Wcześniej Prokuratura Rejonowa w Dąbrowie Górniczej poddała analizie m.in. nagrania i dane teleinformatyczne - wykaz rozmów telefonicznych i logowania telefonów komórkowych na trasie przejazdu kierowcy Mitsubishi i posła Litewki na krótko przed wypadkiem. 

Umożliwiło to dokładne określenie godziny wypadku i ustalenie, że poseł w chwili, gdy w jego rower uderzył samochód, prowadził rozmowę telefoniczną. Nie trzymał telefonu w ręku, korzystał ze słuchawki, więc nie ma mowy o złamaniu przepisów - zaznaczyli śledczy. 

W postępowaniu przesłuchano osobę, z którą poseł rozmawiał na chwilę przed tragedią.

Nie ma naocznych świadków wypadku

Jak powiedział w piątek prok. Kilian, w ostatnim czasie rozszerzono listę świadków, w śledztwie przesłuchiwani byli np. strażacy, którzy uczestniczyli w akacji ratowniczej oraz inne osoby, które były w miejscu wypadku krótko po tym, gdy do niego doszło. W dalszym ciągu nie natrafiliśmy na osobę, która twierdziłaby, że była naocznym świadkiem tego zdarzenia - zaznaczył rzecznik prokuratury.

Śledczy czekają m.in. na opinię dotyczącą szczegółowej rekonstrukcji wypadku, która powstaje z udziałem biegłych kilku specjalności, w tym lekarzy. Prace nad nią mają potrwać jeszcze kilka tygodni. Śledztwo potrwa prawdopodobnie do jesieni.

Zatrzymany po wypadku 57-latek usłyszał zarzut spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym, za co grozi od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia. Według prokuratury mężczyzna nieumyślnie naruszył zasady ruchu drogowego i również nieumyślnie spowodował śmierć posła.

25 kwietnia Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej po wniosku prokuratury zdecydował o aresztowaniu podejrzanego, ale postanowił, że wyjdzie on na wolność po wpłaceniu 40 tys. zł poręczenia majątkowego. Mężczyzna opuścił areszt 28 kwietnia po wpłynięciu kwoty poręczenia. Zgodnie z tamtą decyzją po wyjściu na wolność został objęty dozorem policji i zakazem opuszczania kraju.

Zażalenia na decyzję sąd rejonowego złożyła zarówno prokuratura, która domagała się aresztowania podejrzanego, tłumacząc to obawą utrudniania postępowania, jak i obrona, która uznała stosowanie jakichkolwiek środków za bezzasadne. 12 maja Sąd Okręgowy w Sosnowcu uchylił wszystkie środki zapobiegawcze wobec kierowcy. Jego obrońca podkreślił, że 57-latek nie kwestionuje swojej winy i nie ulega wątpliwości, że popełnił zarzucane mu przestępstwo.