Po 127 latach funkcjonowania kopalnia "Wujek" w Katowicach symbolicznie zakończyła swoją działalność. Na uroczystości przed kopalnią przyszli dziś m.in. byli pracownicy.

"Wujek" będzie żył nadal

Są takie miejsca, których nie da się opisać jednym słowem. "Wujek" jest właśnie takim miejscem. To miejsce szczególne w historii Polski, o długiej pięknej historii rozwoju górnictwa na terenie Katowic, ale też trudnych momentach, gdy 9 górników zginęło podczas pacyfikacji kopalni w mroźną środę, 16 grudnia 1981 roku. O tej pamięci trzeba mówić z należnym szacunkiem. Ale dziś nie spotykamy się po to, by zamknąć tę opowieść wyłącznie w przeszłości. Spotykamy się po to, by powiedzieć: życie tego miejsca się nie kończy. Górnictwo ustąpi miejsca innej działalności. "Wujek" będzie żył nadal i to jest najważniejsze - mówił do zgromadzonych na dzisiejszej uroczystości Łukasz Deja, prezes Polskiej Grupy Górniczej.

Chciałbym oddać hołd przede wszystkim tym ludziom, którzy tutaj oddali życie. Także tym, którzy przez ponad 120 lat codziennie, całymi pokoleniami przechodzili przez bramę, wchodząc na teren kopalni i z niej wychodząc, zjeżdżając i wyjeżdżając - mówił Leszek Pietraszek, wicemarszałek województwa śląskiego. Jednocześnie zapewniał, że "polskie górnictwo i górnicy są Polsce niezbędnie potrzebni jeszcze przez wiele, wiele lat". 

Górnictwo jest niezbędne dla bezpieczeństwa energetycznego państwa - tłumaczył Pietraszek. 

"Żal, że nasza krwawica idzie do likwidacji"

W czasie uroczystości sztandar KWK "Wujek" został przekazany pocztowi sztandarowemu Zakładu Kopalnie w Likwidacji. Delegacje złożyły też kwiaty przed figurą św. Barbary w Cechowni i przemaszerowały pod pomnik górników poległych 16 grudnia 1981 roku, by oddać im hołd.

Zostały wspomnienia. Troszkę żal, że nasza krwawica idzie do likwidacji - mówił reporterce RMF FM jeden z byłych pracowników "Wujka". Nie żałuję, że się wybrało ten zawód i Bóg dał, że się przepracowało szczęśliwie - podkreślał. 
Już 15 lat jestem na emeryturze, ale całe młode lata zostały tutaj - zauważył inny uczestnik uroczystości. 

Jaki los czeka pracowników kopalni?

Jak informuje Polska Grupa Górnicza, dziś rozpoczyna się 4-letni okres przejściowy, przygotowujący teren i infrastrukturę kopalnianą do nowych funkcji.

Ponad 300 z 700 pracowników "Wujka" zostanie zaangażowanych w proces likwidacji - chodzi m.in. o zabezpieczenie 27,5 km wyrobisk.

Pozostali górnicy zostaną przeniesieni do Kopalni "Staszic" lub skorzystają z urlopów oraz jednorazowych odpraw pieniężnych.

"To początek, a nie koniec"

Na razie nie wiadomo, co powstanie na terenie słynnej kopalni. Pomysłów jest wiele - od mieszkań po lokale usługowe. Część obiektów może jeszcze zagospodarować działające już w tym miejscu Śląskie Centrum Wolności i Solidarności. 

Oczekujemy, że na terenie kopalni będzie toczyło się życie, że włączymy ją w tkankę miejską - mówił reporterce RMF FM  Annie Kropaczek Robert Ciupa, szef Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności. 

To jest początek, a nie koniec. Staramy się zachować jak najwięcej obiektów, które będą świadczyły o historycznych wydarzeniach i pokazywały ludziom industrialny charakter "Wujka". Chcemy, żeby część tych obiektów weszła pod zarząd Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności - zapowiadał.