Wojna na Ukrainie nie przypomina już tej sprzed czterech lat – dziś to nie czołgi, a drony decydują o życiu i śmierci na froncie. O tym, jak wygląda codzienność w strefie walk, z jakimi wyzwaniami mierzą się kobiety w mundurach i dlaczego stereotypy bywają groźniejsze niż wrogi ostrzał, opowiadały ukraińskie żołnierki podczas kongresu Impact’26 w Poznaniu.

  • Wojna na Ukrainie zmieniła się diametralnie przez ostatnie cztery lata.
  • Obecnie walki toczą się bardziej z wykorzystaniem technologii, zwłaszcza dronów, niż klasycznych starć na otwartym polu.
  • Ukraińskie żołnierki, obecne na froncie, nie tylko walczą z wrogiem, ale też z uprzedzeniami i stereotypami na temat roli kobiet w wojsku.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Cztery lata wojny na Ukrainie to cztery lata nieustannych zmian - zarówno na polu bitwy, jak i w świadomości społecznej. O tym, jak bardzo zmieniło się oblicze konfliktu, najlepiej wiedzą ci, którzy każdego dnia ryzykują życie na froncie. Podczas kongresu Impact’26 w Poznaniu głos zabrały ukraińskie żołnierki - kobiety, które nie tylko walczą z wrogiem, ale także z uprzedzeniami i stereotypami.

Nowa rzeczywistość wojny

Ołena "Ryż" Iwanenko, podporucznik w 412. brygadzie systemów bezzałogowych "Nemezis", wspominała swoje pierwsze bojowe doświadczenia z 2023 roku. Wtedy jeszcze wojna przypominała klasyczne starcia - szturm na okopy, trzydziestoosobowa grupa żołnierzy, otwarte pole i wróg niemal na wyciągnięcie ręki.

Rosjanie byli średnio cztery-pięć metrów ode mnie. Kiedy przeprowadzaliśmy szturm, nie mieliśmy żadnych osłon - tylko otwarte niebo nad głową. Strzelał do nas czołg. Dziś takich sytuacji już nie ma - opowiadała Iwanenko podczas panelu "Kobiety na wojnie".

Dziś wojna wygląda zupełnie inaczej. Czołgi coraz rzadziej pojawiają się na linii frontu, a żołnierze nie poruszają się już w dużych grupach.

Dziś każdy, kto wyszedłby taką gromadą na otwarte pole, byłby albo głupcem, albo kimś, kto absolutnie nie ma innego wyjścia - tłumaczyła podporucznik. To efekt powszechnego wykorzystania dronów, które całkowicie zmieniły zasady gry. Drony patrolują niebo, wykrywają ruchy wojsk, atakują z zaskoczenia. Każdy nieostrożny ruch może kosztować życie.

Walka z wrogiem i... stereotypami

Panelistki zwróciły uwagę, że walka na froncie to nie tylko starcia zbrojne, ale też codzienna batalia z uprzedzeniami. Mimo że kobiety w armii wykazują się biegłością w obsłudze nowoczesnych technologii i doświadczeniem w najtrudniejszych szturmach, wciąż muszą udowadniać swoją wartość.

Myślę, że to właśnie stereotypy o kobietach w armii, z którymi zetknęłam się jeszcze przed wstąpieniem do wojska, zmotywowały mnie do tego, by nie iść do regularnych Sił Zbrojnych, lecz właśnie do "Szpitalników", ponieważ tam dowódcą batalionu jest kobieta - mówiła Ołena Herasymiuk, ratowniczka medyczna z batalionu "Szpitalnicy".

Co ciekawe, jak podkreślają uczestniczki panelu, najwięcej uprzedzeń słyszą nie od kolegów z wojska, ale od cywilów. To społeczeństwo, nie armia, najczęściej podważa ich kompetencje i prawo do dowodzenia. Tymczasem na froncie liczy się tylko jedno - skuteczność i odwaga.

Namiot Niezłomności w Poznaniu

Podczas Impact’26 nie mogło zabraknąć symboli ukraińskiej walki o przetrwanie. Na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich stanął Namiot Niezłomności - konstrukcja identyczna z tą, która zimą służyła mieszkańcom Kijowa jako schronienie podczas rosyjskich ataków. Gdy miasto było odcięte od prądu i ogrzewania, namiot dawał ciepło, możliwość naładowania telefonu i chwilę wytchnienia od wojennej rzeczywistości.

W specjalnej przestrzeni przez dwa dni trwały spotkania z osobami znającymi sytuację na froncie oraz niosącymi pomoc - m.in. poprzez organizację zbiórek na schrony dla szkół przyfrontowych. Organizatorzy Impact’26 podkreślają, że nie można rozmawiać o przyszłości Europy bez uwzględnienia Ukrainy. To właśnie tam rozstrzyga się dziś nie tylko los jednego kraju, ale i bezpieczeństwo całego kontynentu.

Uczestnicy kongresu mieli także możliwość zobaczenia kilku instalacji artystycznych, które przypominały o dramacie wojny. Chętni mogli przejść pod siatką chroniącą przed dronami, a symboliczna instalacja upamiętniała ukraińskie dzieci, które zginęły podczas rosyjskiej agresji.