Jest decyzja Wyższego Sądu Antykorupcyjnego Ukrainy w sprawie byłego szefa kancelarii prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Podejrzany o korupcję Andrij Jermak zostanie aresztowany - o ile nie wpłaci kaucji w wysokości 140 mln hrywien (ponad 13 mln złotych).
- Wyższy Sąd Antykorupcyjny Ukrainy zdecydował o aresztowaniu Andrija Jermaka, byłego szefa kancelarii prezydenta Zełenskiego, jeśli nie wpłaci kaucji 140 mln hrywien (ponad 13 mln zł).
- Jermak zapowiedział odwołanie od decyzji sądu i zaprzecza wszystkim zarzutom.
- Prokuratura ostrzega, że Jermak może próbować uciec z kraju - posiada zwykły paszport i cztery paszporty dyplomatyczne.
- Chcesz wiedzieć, co dzieje się w kraju i na świecie? Wejdź na rmf24.pl.
Wyższy Sąd Antykorupcyjny Ukrainy zdecydował, że były szef kancelarii prezydenta Wołodymyra Zełenskiego Andrij Jermak albo trafi do aresztu, albo wpłaci kaucję w wysokości 140 mln hrywien.
Ukraińska Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAP) żądała dla Jermaka aresztu albo kaucji w wysokości 180 mln hrywien.
Jermak oświadczył w sądzie, że zaskarży dzisiejszą decyzję. Pozostaję przy swoim stanowisku i zaprzeczam wszelkim oskarżeniom pod moim adresem. Będę nadal walczył. Moi obrońcy złożą odwołanie. (...) Nie mam takich pieniędzy, ale mam wielu znajomych, przyjaciół i mam nadzieję, że mi pomogą - powiedział w sądzie.
Śledczy podejrzewają go o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i legalizację 460 mln hrywien (ok. 37,6 mln zł) przy budowie luksusowego osiedla pod Kijowem.
We wtorek prokuratura alarmowała, że Jermak może próbować uciec z kraju. Andrij Borysowycz Jermak posiada wystarczające zasoby majątkowe, aby ukrywać się przed organami śledczymi i sądem zarówno na terytorium Ukrainy, jak i poza jej granicami - mówiła we wtorek na posiedzeniu sądu prokurator Wałentyna Hrebeniuk.
Według przedstawicielki SAP Jermak ma zwykły paszport i cztery paszporty dyplomatyczne. Ponadto, jak przypomniała, przez niemal sześć lat sprawował funkcję szefa Biura Prezydenta, kontaktował się z urzędnikami państwowymi innych krajów oraz posiada powiązania zawodowe zarówno z funkcjonariuszami organów władzy na Ukrainie, jak i w innych państwach.
Ma on możliwość zwrócenia się do takich osób, aby pomogły mu w bezproblemowym przekroczeniu granicy państwowej, a następnie umożliwiły ukrywanie się na terytorium obcego państwa - oceniła Hrebeniuk.
W opinii prokurator istnieje też ryzyko zniszczenia przez Jermaka dokumentów i przedmiotów o istotnym znaczeniu dla sprawy.
Jermak był najbliższym współpracownikiem prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego i uchodził za osobę nr 2 we władzach państwowych.
Jermak w listopadzie 2025 roku podał się do dymisji w związku ze śledztwem w sprawie korupcji pod kryptonimem "Midas". Narodowe Antykorupcyjne Biuro Ukrainy (NABU) i SAP przeprowadziły wówczas przeszukanie w jego mieszkaniu.
Wcześniej ujawnione zostały informacje na temat uczestników rozległego systemu korupcyjnego w branży energetycznej. Pobierali oni od kontrahentów Enerhoatomu, państwowego operatora elektrowni jądrowych, łapówki w wysokości od 10 do 15 proc. wartości kontraktów. Nielegalne środki miały być legalizowane przez tzw. back office w centrum Kijowa, przez które - jak ustalono - przeszło około 100 mln dolarów.
Ukraińskie media informowały też, że Jermak i były wicepremier Ołeksij Czernyszow są wśród podejrzanych o udział w legalizacji 460 mln hrywien (ok. 37,6 mln złotych) przy budowie luksusowego osiedla prywatnych domów we wsi Kozyn pod Kijowem.
W sprawę zaangażowany jest także biznesmen Tymur Mindicz, ujawniony w ramach operacji specjalnej "Midas", a także cztery osoby podporządkowane Czernyszowowi - wyjaśniła agencja Interfax-Ukraina.
Budowę realizowano za pośrednictwem spółdzielni mieszkaniowo-budowlanej kontrolowanej przez Czernyszowa i finansowanej m.in. z gotówki, otrzymywanej z prania pieniędzy, pochodzących z korupcji.


