​Niemal 3 kilogramów waży meteoryt żelazny, będący pozostałością po bolidzie, który 17 kwietnia przeleciał nad Polską. Kilka dni później znaleźli go pod Łodzią naukowcy i poszukiwacze z sieci bolidowej. W ustaleniu miejsca pomogły dane z kamer. W sobotę ruszą pomiary krótko żyjących izotopów promieniotwórczych w meteorycie.

  • Meteoryt żelazny o masie 2,9 kg znaleziony pod Łodzią to pozostałość po bolidzie, który przeleciał nad Polską 17 kwietnia 2026 roku. 
  • Odkrycia dokonali naukowcy i poszukiwacze z sieci bolidowej Skytinel, korzystając z danych z 11 kamer i dwóch spektrografów; meteoryt spadł w gminie Zadzim - miejsce upadku ustalono dzięki analizie nagrań i współpracy z czeskimi naukowcami.
  • W sobotę, 25 kwietnia, ruszają pomiary krótko żyjących izotopów promieniotwórczych w meteorycie; badania potrwają kilka tygodni.
  • Bądź na bieżąco. Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl

Jak poinformował w piątek prof. Andrzej Udalski z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego (OA UW), równo tydzień temu 17 kwietnia o godz. 20:53:59 nad województwami wielkopolskim i łódzkim przeleciał bardzo jasny obiekt, który zarejestrowały kamery ogólnopolskiej sieci bolidowej Skytinel. Jednocześnie zaobserwowało go wiele osób na terenie Polski.

Pod Łodzią spadł meteoryt żelazny

Bolid to bardzo jasny meteor, który powstaje, gdy meteoroid wchodzi w atmosferę. Zjawisko to często kończy się upadkiem meteorytu. Eksperci szybko ustalili trajektorię atmosferyczną bolidu i wcześniejszą orbitę meteoroidu. Wskazali też obszar, na którym mogło dojść do spadku meteorytu.

Ustalono, że kilkukilogramowy meteoryt żelazny spadł w gminie Zadzim niedaleko Łodzi, co oceniono dzięki danym z 11 kamer i dwóch spektrografów. Odnaleziono go pięć dni po spadku. 

W obserwacjach, poszukiwaniach i wstępnej weryfikacji znaleziska brał udział prof. Szymon Kozłowski z OA UW, obsługujący jedną ze stacji o numerze SN20 (należącą do Uniwersytetu Warszawskiego, zlokalizowaną w Ostrowiku, która także zarejestrowała ten spadek).

Jak zrelacjonował prof. Udalski, pierwsi poszukiwacze - członkowie sieci Skytinel - zjawili się w wyliczonym obszarze w sobotę, 18 kwietnia, na rekonesans. Dzień później na miejsce dotarło 26 osób związanych z siecią, które przeszukały znaczną część wyznaczonego obszaru w poszukiwaniu dziury po wbitym meteorycie. Użyto też dronów i wykrywaczy metali. Tego dnia nie udało się jednak natrafić na ślad meteorytu - relacjonuje prof. Udalski.

W poszukiwaniach pomogli naukowcy z Czech

Po weekendzie koordynator sieci Skytinel, Mateusz Żmija, skonsultował się z zespołem naukowców z Instytutu Astronomii Czeskiej Akademii Nauk, którzy pomogli zawęzić obszar poszukiwań. Nagrania z dwóch kamer położonych najbliżej trajektorii meteoroidu udostępniono też naukowcom z Czech. W środę Pavel Spurny, Jirzi Boroviczka, Lukasz Shrbeny przekazali informację, że jedyny okaz z tego spadku powinien mieć masę 2,7 kg. Wykorzystując tę informację, przeprowadzono ponowną symulację spadku meteorytu, co pozwoliło zawęzić obszar poszukiwań od fragmentu terenu o wymiarach 300 m na 200 m.

W środę, 22 kwietnia, na miejsce spodziewanego spadku ponownie udało się kilku członków sieci Skytinel. Jedna z par poszukiwaczy - Anna i Paweł Walczakowie dostrzegli dziurę w ziemi o głębokości ok. 40 cm, z której wydobyli meteoryt żelazny o masie 2,9 kg.

Ekspert potwierdza: To meteoryt żelazny

Udokumentowali miejsce spadku, a także zabezpieczyli i oczyścili okaz. Prof. Szymon Kozłowski z OA UW potwierdził, że mają do czynienia z meteorytem żelaznym, najprawdopodobniej oktaedrytem. 

Po otrzymaniu informacji o odnalezieniu meteorytu niezwłocznie udałem się w odwiedziny do znalazców (...) Nie miałem wątpliwości, że w ręce trzymam meteoryt żelazny. W trakcie przejścia przez atmosferę ziemską powierzchnia tej kosmicznej bryły topiła się, a gorąca materia spływała po niej w postaci strużek metalu. (...) W dwóch miejscach dopatrzyłem się wąskich równoległych lub przecinających się pasków metalu, zapewne kryształów stopu żelazo-niklowego - kamacytu - stwierdził. 

Potwierdził, że "mamy zatem do czynienia z meteorytem żelaznym, oktaedrytem". 

Takie paski metalu jednoznacznie wskazują na pozaziemskie pochodzenie okazu, gdyż kryształy te rosną przez miliony lat tylko i wyłącznie we wnętrzu planetoid. Oczywiście meteoryt musi być poddany badaniom, aby dokładnie ustalić jego typ i pochodzenie - opisał prof. Kozłowski, specjalista meteorytyki, cytowany w informacji.

Sieć bolidowa Skytinel rozpoczęła konsultacje w sprawie badań znalezionego meteorytu z zaprzyjaźnionymi jednostkami naukowymi. Eksperci podkreślają, że w przypadku meteorytów znalezionych świeżo po spadku kluczowy jest pomiar krótko żyjących izotopów promieniotwórczych. 

Rozpoczęcie pomiarów zaplanowano na najbliższą sobotę, 25 kwietnia. Pomiary potrwają kilka tygodni. Potem ruszy badanie składu meteorytu i jego oficjalna klasyfikacja.

Obserwacje i znalezienie meteorytu to świetny przykład, jak ogromną rolę odgrywa zaangażowanie pasjonatów - zarówno w obserwacje zjawisk, jak i późniejsze poszukiwania w terenie. Dzięki ich pracy udało się szybko wyznaczyć obszar spadku meteorytu i doprowadzić do odkrycia o dużym znaczeniu dla polskiej i światowej nauki. Cieszy mnie, że w naszej sieci działają także przedstawiciele kilku polskich uczelni, co pozwala od razu prowadzić rzetelną dokumentację i badania znaleziska - podkreślił założyciel sieci bolidowej Skytinel, Mateusz Żmija, który wyznaczył obszar spadku.

W 2025 roku na podstawie obserwacji oraz wyliczeń sieci Skytinel odnaleziono dwa nowe spadki meteorytów na terenie Polski - w okolicach miejscowości Drelów oraz Poświętno.