To miał być mecz podwyższonego ryzyka i obawy nie były bezpodstawne. Policjanci w Łodzi nie dopuścili dziś do starcia między kibicami ŁKS-u Łódź i Ruchu Chorzów. Gorąco było zarówno na stadionie, jak i przed nim.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
W trakcie przemarszu kibiców Ruchu Chorzów z dworca na stadion jeden z policjantów został uderzony w głowę szklaną butelką. Zabrano go do szpitala.
Jak podaje dziennikarz RMF FM Marcin Buczek, według wstępnych ustaleń butelką rzucił kibic ŁKS-u Łódź.
Później, kiedy policjanci odpierali atak łódzkich kibiców, jeden z napastników doznał urazu, gdy do akcji wkroczył policyjny patrol konny.
Na trybunach też było gorąco. Mecz został nawet przerwany, bo kibice obu drużyn odpalili środki pirotechniczne. Po pięciu minutach spotkanie wznowiono.
Na boisku drużyny podzieliły się punktami. Mecz zakończył się remisem 2:2.
Według oficjalnych statystyk, spotkanie na stadionie oglądało 10 868 widzów.


