Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski zapowiedział złagodzenie podwyżek cen biletów miesięcznych dla mieszkańców. Mają być o 10 zł tańsze od pierwotnie planowej kwoty. Włodarz stolicy Małopolski podjął tę decyzję w związku z krytyką jego polityki i wizją referendum, w którym mieszkańcy będą mogli zabrać głos w sprawie odwołania go ze stanowiska.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.
"Prezydent miasta, w którym pojawia się idea referendum, ma tylko dwa wyjścia. Albo odbiera to jako sygnał, że popełnił błędy - i to zarówno wprowadzając zbyt daleko idące rozwiązania oraz zaniedbując komunikację dotyczącą swoich decyzji - albo zamyka się w 'oblężonej twierdzy' i dochodzi do wniosku, że mylą się wszyscy inni tylko nie on" - napisał Aleksander Miszalski w poniedziałek w swoich mediach społecznościowych.
Prezydent Krakowa wskazał, że debata dotycząca referendum w Krakowie jest dla niego sygnałem, że "poszliśmy o krok za daleko i nie poradziliśmy sobie z komunikowaniem naszej polityki".
Miszalski zapowiada, że miasto nie wycofa się z podwyżek cen biletów, ale zrobi gest w kierunku tych, "którzy najczęściej korzystają z komunikacji miejskiej".
Prezydent chce zaproponować w rozporządzeniu bilet miesięczny dla mieszkańców za 99 zł, zamiast proponowanych 109 zł (obecnie kosztuje 90 zł).
Podobne zmiany mają objąć również inne bilety okresowe.


