Co roku 14 kwietnia obchodzony jest Dzień Ludzi Bezdomnych. To nieformalne święto zapoczątkowane w 1996 r. przez Marka Kotańskiego, twórcę stowarzyszenia MONAR. Celem jest zwrócenie uwagi na problemy osób, które nie mają domu oraz przełamywanie dotyczących ich stereotypów. Ekspertka z jednej z oferujących wsparcie organizacji opowiada nam o tym, na jaką pomoc mogą liczyć osoby bezdomne w Krakowie.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Tego dnia zachęcamy w sposób szczególny do refleksji nad losem ludzi, którzy z różnych powodów znaleźli się w kryzysie. To również czas, abyśmy zastanowili się jako społeczeństwo, jak możemy pomóc i wesprzeć tych, którzy tego potrzebują - mówi nam Agnieszka Adamczyk, kierownik działu socjalnego Dzieła Pomocy Św. Ojca Pio.
Działająca w Krakowie organizacja od lat zajmuje się pomocą osobom w kryzysie bezdomności. Wydarzenia w ramach tegorocznego Dnia Ludzi Bezdomnych odbyły się już w poniedziałek. Zaplanowano m.in. świadectwo Grzegorza Czerwickiego, który spędził 12 lat w więzieniu. Jego walka z uzależnieniami, a także nawrócenie w trakcie odbywania kary przyczyniły się do napisania książki "Nie jesteś skazany".
Poza tym Dzieło zaprosiło na koncert Mistral Gospel Choir.
Agnieszka Adamczyk tłumaczy, że bezdomni, którzy zgłaszają się do Dzieła Pomocy św. Ojca Pio, mogą liczyć na szerokie wsparcie. Zaczynając od podstaw, mowa o oferowaniu żywności, odzieży, możliwości wykąpania się czy otrzymania ubrania.
To także wsparcie specjalistyczne - socjalne, psychiatryczne, terapeutyczne czy doradztwo zawodowe. Organizowane są również warsztaty rzemieślnicze. Dzieło prowadzi także kilkanaście tzw. mieszkań wspieranych, które pomagają w powrocie do społeczeństwa.
Nie ma jednej ścieżki dla osoby, która przychodzi po wsparcie - podkreśla nasza rozmówczyni. Jest ona także zależna od gotowości osoby do zmiany.
Szacuje się, że w Krakowie przebywa około 2300 osób bezdomnych - przekazała nam kierownik działu socjalnego Dzieła Pomocy Św. Ojca Pio. Ze wsparcia Dzieła w ciągu roku korzysta około 1500 z nich.
Trudno wskazać jedną przyczynę tego, że ludzie tracą dom i trafiają na ulicę. Wśród tych, które powtarzają się najczęściej, nasza rozmówczyni wymienia: konflikty rodzinne, brak pracy, utratę mieszkania i choroby (w tym uzależnienia). W szczerych rozmowach z bezdomnymi słychać także o braku więzi - to jedne z najtrudniejszych i bardzo bolesnych doświadczeń.
Pytana, jak reagować, gdy na chodniku podchodzi do nas osoba bezdomna i prosi np. o pieniądze, Agnieszka Adamczyk, odpowiada, że nie ma jednej, słusznej rady.
To, co na pewno warto zrobić, to zauważyć taką osobę, zainteresować się nią, zapytać o imię. Zobaczyć kogoś więcej niż bezdomnego. Zobaczyć człowieka w cierpieniu i kryzysie. Dzięki takiej postawie przywracamy tym osobom ich godność, wartość, dajemy poczucie bycia zauważonym - mówi.
Jeśli chodzi o to, czy dawać pieniądze, ekspertka tłumaczy, że taki ruch nie rozwiąże problemu. Choć indywidualne gesty są ważne, "najskuteczniejszą formą pomocy jest wsparcie systemowe realizowane przez wyspecjalizowane organizacje".
Warto wiedzieć, gdzie w naszym mieście są takie miejsca i skierować tam osobę. Można też samemu zaangażować się w ich działalność - podsumowuje rozmówczyni portalu RMF24.pl.


