Minimum siedemset porodów rocznie, czyli średnio dwa porody dziennie. Taki może być główny wskaźnik, który zapewni finansowanie oddziałom położniczym według nowej koncepcji Ministerstwa Zdrowia. Ta nowa mapa porodówek to reakcja na to, że w Polsce z każdym rokiem na świat przychodzi średnio o kilkanaście tysięcy mniej dzieci. Prowadzenie oddziałów położniczych jest przez to coraz mniej opłacalne.

  • Ministerstwo Zdrowia planuje nowe zasady finansowania porodówek.
  • Młode mamy zwracają uwagę na doświadczenie personelu i liczbę porodów w placówce - często wolą dalej dojechać, by mieć pewność profesjonalnej opieki.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Aktualnie rozważany pomysł zakłada, że w przypadku oddziałów, gdzie na świat rocznie przychodzi mniej dzieci, o przyszłości porodówki decydowałyby warunki geograficzno-logistyczne, w tym między innymi odległość do najbliższego oddziału położniczego. Jeśli byłoby to kilkadziesiąt kilometrów albo mniej, ale dojazd, na przykład w warunkach górskich, zajmowałby dużo czasu, zapewnione byłoby finansowanie za gotowość do odbioru czterystu porodów rocznie. Powyżej tej liczby każdy pojedynczy poród byłby finansowany oddzielnie.

Młode mamy, z którymi rozmawiał nasz reporter, przyznają, że przed porodem zwracały uwagę na to, czy szpital odbiera dużo porodów i czy jest tam doświadczony personel. 

Ciąża jest na tyle ważnym etapem życia, że patrzymy na to. Widziałam to też wśród znajomych, ale i w lokalnych grupach, w mediach społecznościowych. Czasami lepiej dojechać dalej, ale mieć pewność, że są ludzie, którzy porody przyjmują na co dzień, regularnie, że mają wprawę - przyznają młode mamy.

Szczegóły zmian Ministerstwo Zdrowia ma zaprezentować w czerwcu. Wtedy gotowe mają być zdrowotne mapy potrzeb w zakresie opieki ginekologiczno-położniczej, które będą lokalnie konsultantami, między innymi z wojewódzkimi konsultantami w zakresie położnictwa.

Ten plan może doprowadzić do zmniejszenia liczby oddziałów położniczych w Polsce. Już teraz prawie sto oddziałów przyjmuje rocznie mniej niż czterysta porodów. W ubiegłym roku z mapy Polski zniknęło 25 porodówek.