Kiedy podsłuchany Władimir Putin tłumaczył Xi Jinpingowi, że ludzie mogą osiągnąć nieśmiertelność dzięki wymianie zużytych narządów, wielu uznało to za ekscentryczną pogawędkę starzejących się autokratów. Jak się jednak okazuje, prezydent Rosji opisywał flagowy, wart 26 miliardów dolarów projekt naukowy Kremla. Program „Nowe Technologie Zachowania Zdrowia” zakłada powstrzymanie procesów starzenia za pomocą terapii genowych, druku tkanek 3D oraz hodowli ludzkich narządów wewnątrz świń. Za fasadą siły i męskiego wizerunku 73-letniego przywódcy kryje się głęboki lęk przed biologicznym przemijaniem - ocenia "Wall Street Journal".

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Rosyjski program długowieczności, w przeciwieństwie do projektów finansowanych na Zachodzie przez miliarderów z Doliny Krzemowej (takich jak Jeff Bezos czy Sam Altman), stał się oficjalnym priorytetem państwowym. Rządowi naukowcy skupiają się obecnie na dwóch technologiach: biodruku (3D) żywych tkanek oraz ksenotransplantacji, czyli hodowli ludzkich organów wewnątrz miniaturowych świń, których kod genetyczny wykazuje wysoką zgodność z ludzkim.

Rosyjskie instytuty państwowe ogłosiły już sukcesy w drukowaniu tkanki chrzęstnej oraz tarczycy u myszy. Cel jest jasny: do 2030 roku system ma pozwalać na rutynową wymianę ludzkich narządów. Oficjalnie program ma ocalić 175 tysięcy istnień do końca dekady - co zresztą krytycy złośliwie porównują do niezależnych szacunków dotyczących rosyjskich strat wojennych w Ukrainie.

Na czele tej naukowej misji stoją osoby z najbliższego kręgu prezydenta. Programem genetycznym steruje jego córka, endokrynolog Maria Woroncowa, a intelektualnym architektem całego przedsięwzięcia jest fizyk Michaił Kowalczuk, szef słynnego Instytutu Kurczatowa. Kowalczuk bez oporów łączy naukę o długowieczności z antyzachodnią propagandą. W swoich publicznych teoriach spiskowych ostrzegał, że Zachód dąży do stworzenia "ludzi-służących" o ograniczonej świadomości, a za pandemię Covid-19 obwiniał USA.

Problem w tym, że rosyjska "nauka o nieśmiertelności" rozwija się w niemal całkowitej izolacji z powodu sankcji. Brakuje choćby recenzowanych publikacji w międzynarodowych pismach.

"W izolacji nie da się robić nauki" - zauważa w rozmowie z WSJ Alexander Ostrowskij, pionier rosyjskiego biodruku, który opuścił kraj po inwazji na Ukrainę. "Oni po prostu mówią Putinowi to, co ten chce usłyszeć, byle tylko zapewnić sobie strumień państwowych miliardów".

Peptydy, kriokomory i klątwa radzieckich dyktatorów

Obsesja Putina na punkcie zdrowia i czystości biologicznej nie jest tajemnicą. Przez lata promował wizerunek wysportowanego lidera polującego bez koszulki czy grającego w hokeja. Jednak pandemia obnażyła jego ogromną fobię przed zarazkami - słynne kilkumetrowe stoły i tunele dezynfekcyjne stały się symbolem panicznej ucieczki przed wirusami.

Prezydent testował też nieortodoksyjne metody. W 2018 roku zachęcał ówczesnego kanclerza Austrii Sebastiana Kurza do wejścia nago do komory kriogenicznej o temperaturze -110 st. C (-170 st. F). Przez lata ufał też swojemu "nadwornemu gerontologowi" Władimirowi Chawinsonowi, który badał odmładzające właściwości peptydów pozyskiwanych z tkanek cieląt. Sam Chawinson, obiecujący ludziom dożycie 120 lat, zmarł jednak w 2024 roku w wieku 77 lat.

Ta pogoń za wieczną młodością wpisuje się w dłuższą, tragiczną tradycję rosyjskich autokratów. W latach 20. XX wieku Aleksander Bogdanow eksperymentował z odmładzającymi transfuzjami krwi. Zmarł po jednej z nich w wieku 55 lat. 10 lat po nim Józef Stalin osobiście wspierał badania dr. Ołeksandra Bohomolca, który twierdził, że człowiek powinien żyć 150 lat. Naukowiec zmarł, mając lat 65, co wywołało wściekłość dyktatora.

Podczas gdy Kreml śni o nieśmiertelności elit, zwykli Rosjanie mierzą się z brutalną rzeczywistością. Średnia długość życia mężczyzn w Rosji wynosi dziś zaledwie około 68 lat - o osiem lat mniej niż w USA i aż o dwanaście mniej niż w Europie Zachodniej. Śmierć, w przeciwieństwie do wyników wyborów, wciąż pozostaje czymś, czego Kreml nie potrafi sfałszować, a kontroluje ją również w niepełnym stopniu.

Rozmowy podsłuchane

Podczas ubiegłorocznych obchodów 80. rocznicy zakończenia II wojny światowej w Pekinie, prezydenci Rosji i Chin szli ramię w ramię na czele delegacji zagranicznych przywódców. W pewnym momencie, dzięki włączonemu mikrofonowi, świat usłyszał fragment ich prywatnej rozmowy. Tłumacz Putina powiedział po chińsku: "Biotechnologia nieustannie się rozwija. Ludzkie organy mogą być nieustannie przeszczepiane. Im dłużej żyjesz, tym młodszy się stajesz i nawet możesz osiągnąć nieśmiertelność". Xi Jinping dodał: "Niektórzy przewidują, że w tym stuleciu człowiek może dożyć 150 lat".

W momencie, gdy Xi zaczął mówić, transmisja pokazała szeroki plan Placu Tiananmen, a dźwięk stopniowo wyciszono.

Jak przypomina serwis Politico, Chiny mają długą historię wykorzystywania organów pozyskanych od straconych więźniów. Oficjalnie praktykę zakazano w 2015 roku, jednak według organizacji międzynarodowych proceder trwa nadal, obejmując m.in. mniejszości etniczne, takie jak Ujgurzy. W Rosji Kreml polecił naukowcom przyspieszenie badań nad procesem starzenia się i degeneracji komórek.