Kraków zmaga się z rosnącą liczbą dzików na terenie miasta. Po wczorajszym incydencie na osiedlu Kliny, gdzie dzik potrącił wózek z rocznym dzieckiem, władze zapowiadają zdecydowane działania. Dziecko trafiło do szpitala, na szczęście jego obrażenia okazały się niegroźne.

  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.


Dzik potrącił wózek z dzieckiem

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło wczoraj na krakowskim osiedlu Kliny.  Według najnowszych ustaleń spłoszony przez psa dzik potrącił wózek, w którym znajdowało się roczne dziecko.

Maluch natychmiast został przewieziony do szpitala na badania. Na szczęście obrażenia nie były poważne.

Jak informuje reporter RMF FM Maciej Sołtys, to delikatne obtarcia naskórka na głowie – dziecko z matką wypisano już ze szpitala.

Kryzysowy sztab i nowe działania

W związku z incydentem władze Krakowa zwołały miejski sztab zarządzania kryzysowego

Jak podkreślił sekretarz miasta Antoni Fryczek, problem dzików w Krakowie narasta od lat, jednak po ostatnim zdarzeniu podjęto decyzję o wdrożeniu dodatkowych środków.

Nastąpi zwiększenie ilości odłowni z trzech do sześciu. Już tak naprawdę czwarta odłownia jest przygotowywana. Będą kolejne dwie. Odłownia to jest takie urządzenie, do którego staramy się zanętą, przynętą skusić te dziki, żeby się tam pojawiły. Potem oczywiście następuje zamknięcie tej odłowni – wyjaśnił Fryczek.

Władze miasta podkreślają, że przepisy krajowe i unijne uniemożliwiają relokację dzików poza teren Krakowa, zwłaszcza w związku z zagrożeniem afrykańskim pomorem świń (ASF), który występuje w okolicach miasta.

Przepisy, jakie obowiązują na terenie naszego państwa, wytyczne czy rozporządzenia Unii Europejskiej, jakie są w tym zakresie obowiązujące, a wynikają między innymi ze stref ASF-u, której nie ma w Krakowie, ale jest w okolicach, niestety powodują, że my tych dzików przemieszczać nie możemy. W związku z tym niestety często oznacza to, że dzik odłowiony, który nie może być relokowany również na terenie Krakowa, no niestety musi być uśmiercany – tłumaczył sekretarz miasta.

Ostatecznie, jeśli odłowy nie przyniosą oczekiwanych rezultatów, dziki mogą być odstrzeliwane.

Narastający problem dzików

Atak dzika to nie pierwszy taki przypadek w tej okolicy miasta. Mieszkańcy osiedla Kliny-Zacisze od dawna zgłaszają problem z dzikami, które coraz śmielej podchodzą pod domy i bloki. Jak mówią, w ostatnich dniach sytuacja uległa wyraźnemu pogorszeniu. 

Zwierzęta są widywane niemal codziennie, a ich obecność budzi coraz większy niepokój.

Szacuje się, że populacja dzików w Krakowie wynosi obecnie około 1500–2000 sztuk.

Co zrobić w przypadku spotkania z dzikiem?

Przede wszystkim należy zachować spokój. Jeśli zauważymy dzika z daleka, najlepiej oddalić się spokojnie, unikając gwałtownych ruchów, które mogłyby sprowokować zwierzę. Pod żadnym pozorem nie wolno podchodzić do dzików ani ich karmić. W przypadku bezpośredniego spotkania zaleca się znieruchomienie - to najbezpieczniejsza reakcja, która minimalizuje ryzyko ataku.

Służby miejskie podkreślają, że szczególnie niebezpieczne mogą być lochy, czyli samice dzika, które opiekują się młodymi - warchlakami. W obronie potomstwa lochy potrafią być wyjątkowo agresywne. Dlatego, widząc świeże ślady obecności dzików, takie jak zryty teren czy tropy, należy zachować wzmożoną czujność.

Właściciele psów powinni pamiętać, by podczas spacerów zawsze prowadzić swojego pupila na smyczy. W przypadku zauważenia dzika, psa należy natychmiast przywołać do siebie.