W Sądzie Okręgowym w Poznaniu ruszył dziś proces 38-letniego Jarosława S., oskarżonego o zabójstwo swojej partnerki ze szczególnym okrucieństwem. Mężczyzna przyznał się do zbrodni, jednak zaprzecza, by znęcał się nad Natalią K. przez wiele miesięcy. Grozi mu dożywocie.

  • Bądź na bieżąco. Jeszcze więcej informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl

Mężczyzna jest oskarżony o znęcanie się nad swoją partnerką Natalią K. i zabicie jej w lipcu 2025 r. W czasie piątkowej rozprawy oskarżony przyznał się do zabójstwa, ale nie do znęcania się. Mężczyzna złożył wyjaśnienia, w których twierdził m.in., że nie miał bezpośredniego zamiaru zabicia Natalii K.. Dodał, że kłótnie zdarzają się w każdej rodzinie i to on był bity przez partnerkę.

Według śledczych od stycznia 2024 r. do maja 2025 r. Jarosław S. znęcał się psychicznie nad swoją partnerką Natalią K. Para miała dwuletniego syna i mieszkała przy ul. Nad Potokiem w Poznaniu. Po tym jak oskarżony w maju 2025 r. pobił partnerkę mężczyzna został zatrzymany, a po przesłuchaniu w charakterze podejrzanego, objęto go policyjnym dozorem. Jarosław S. miał również opuścić zajmowane mieszkanie. Zakazano mu także kontaktowania się i zbliżania do pokrzywdzonej, z wyjątkiem spotkań z synem w obecności osób trzecich.

Jak doszło do zbrodni?

Oskarżonemu odczytano dziś jego wyjaśnienia złożone w czasie śledztwa. Jarosław S. wskazał w nich, że swoją partnerkę poznał w pracy. Ocenił, że kłótnie w ich związku zaczęły się około roku po narodzinach syna.

Nie wiem, jak to się stało. Wbiłem jej nóż w brzuch. Uciekła, chciała wyjść i otworzyła drzwi na korytarz. Ja ją wciągnąłem do mieszkania, chwyciłem ją lewą ręką, po czym zacząłem ją dalej atakować nożem - opisał w śledztwie Jarosław S.

Dziecko było w pokoju obok

Jarosław S. przyznał, że w czasie zabójstwa dziecko pary było zamknięte w jednym z pokoi mieszkania. Po zabójstwie mężczyzna zabrał syna do swoich rodziców. Potem razem z ojcem poszedł do kościoła, gdzie oskarżony wyspowiadał się, a następnie udał się na komisariat policji, gdzie został zatrzymany.

Oskarżony podtrzymał w części odczytane mu wyjaśnienia, jednak w czasie rozprawy zaznaczał, że nie planował zabójstwa partnerki. Jarosław S. twierdził także, że nóź, którym zabił przygotował do obrony przed ewentualnym atakiem ze strony znajomych Natalii K.

Mężczyźnie grozi kara nawet dożywotniego więzienia.