"Abstrakcyjnie wysoki" – tak kanclerz Niemiec Friedrich Merz określił przedłożoną propozycję nowego budżetu Unii Europejskiej. Jak również zapowiedział, Berlin nie zgodzi się na dalsze zadłużenie UE. "Możemy wydać tylko tyle pieniędzy, ile faktycznie mamy" – podkreślił. Debata na temat unijnego budżetu jest głównym tematem podczas drugiego dnia szczytu Rady Europejskiej w Brukseli.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Te liczby muszą zostać obniżone. Trzeba przedstawić nową propozycję. A potem musimy porozmawiać o strukturze dochodów i wydatków, ponieważ możemy wydać tylko tyle pieniędzy, ile faktycznie mamy - podkreślił Merz w rozmowie z dziennikarzami.
Kanclerz Niemiec zaznaczył, że decyzja w sprawie nowego budżetu powinna zapaść jeszcze w tym roku, by umożliwić skuteczne planowanie wydatków całej Wspólnoty. Jednak jego zdaniem obecna propozycja wymaga gruntownych zmian. Berlin nie zamierza zgodzić się na dalsze zadłużanie Unii, a stanowisko to - jak przyznał Merz - podziela wiele innych europejskich stolic.
Nie jest to większość (krajów UE), a musimy osiągnąć jednomyślny wynik. Dlatego zakładam, że w duchu dobrej europejskiej współpracy omówimy dzisiaj tę bardzo kontrowersyjną kwestię, ale zrobimy to w taki sposób, aby w drugiej połowie 2026 roku dojść do wspólnego rozwiązania - powiedział kanclerz.
Już dzień wcześniej Merz zapowiedział, że Niemcy nie poprą zaciągnięcia nowego wspólnego długu przez UE. Jego zdaniem rozmowy o kolejnych wieloletnich ramach finansowych będą jednym z najtrudniejszych wyzwań, przed jakimi stanie Unia w najbliższych miesiącach.


