Interwencja krakowskiej straży miejskiej odbiła się szerokim echem w mediach społecznościowych. Informacja o działaniach w związku z pomazaniem kosza na śmieci markerem na Prokocimiu przypomina legendarną wrocławską "Libację na skwerku".

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

"Wrocław: Libacja na skwerku" to prawdopodobnie najsłynniejszy artykuł w historii polskiej sieci. Ukazał się 21 sierpnia 2010 roku w internetowym wydaniu "Gazety Wrocławskiej" i składał się z tytułu oraz dwóch zdań.

"Policjanci dostali dzisiaj zgłoszenie, że na skwerku w jednym z wrocławskich parków grupka mężczyzn pije alkohol. Gdy funkcjonariusze przyjechali na miejsce, okazało się, że nikogo tam nie ma" - tak brzmi treść artykułu, który przez lata stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych memów polskiego internetu.

Czwartkowy komunikat krakowskiej straży miejskiej jest równie absurdalny, choć w tym przypadku sprawa poszła o krok dalej - funkcjonariusze znaleźli sprawcę.

Markerem po koszu na śmieci

Do zdarzenia doszło około godziny 2:00 w nocy ze środy na czwartek. W komunikacie krakowskiej straży miejskiej na Facebooku czytamy, że operator monitoringu miejskiego zaobserwował osobę, która w rejonie ul. Wielickiej i Teligi (na osiedlu Prokocim) napisała markerem na koszu na śmieci napis "kocham proko".

Nie zwlekając, dyżurny skierował we wskazany rejon patrol znajdujący się w pobliżu. Przybyli na miejsce funkcjonariusze nie natrafili jednak na sprawcę.

Tu wszelkie powiązania z wrocławską "Libacją na skwerku" się kończą, bo - jak czytamy w komunikacie - "po krótkiej chwili, przy ul. Kostaneckiego, funkcjonariusze zlokalizowali grupę osób odpowiadającą opisowi z monitoringu - w tym autora osobistego napisu".

W trakcie rozmowy z funkcjonariuszami sprawca przeprosił za swoje zachowanie i zadeklarował, że osobiście usunie napis. Dostał też mandat karny, którego wysokości nie ujawniono.

"Czy zawiadomiono ABW?"

Krótki wpis nie umknął uwadze internautów - pojawiło się pod nim mnóstwo komentarzy kpiących z interwencji strażników miejskich.

"To poważna sprawa", "Czy kontrterroryści byli za rogiem?", "Ta gruba akcja na zawsze zapisze się w krakowskich kronikach kryminalnych", "Czy zawiadomiono ABW"? - to tylko niektóre z wpisów.

Pojawiły się też porównania do wspomnianej "Libacji na skwerku", a także docenienia poczucia humoru administratora fan-page’u krakowskiej straży miejskiej.