Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski podjął zdecydowane działania wobec dorożkarza, który został uwieczniony na nagraniu podczas brutalnego traktowania konia. Po potwierdzeniu tożsamości mężczyzny, prowadzącego działalność na Rynku Głównym w Krakowie, umowa z nim została rozwiązana w trybie natychmiastowym.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.

Decyzja o wypowiedzeniu umowy została podjęta po ujawnieniu bulwersującego nagrania z Pajęczna, gdzie podczas targów doszło do przemocy wobec zwierząt. 

Sprawca, który okazał się dorożkarzem z Krakowa, został szybko zidentyfikowany. 

Prezydent miasta nie pozostawił wątpliwości co do swojego stanowiska w tej sprawie.

"Nie ma i nie będzie mojej zgody na przemoc wobec zwierząt. Dobrostan koni i bezpieczeństwo zwierząt muszą być priorytetem, a nie pustym zapisem w regulaminie. W takich sprawach nie będzie taryfy ulgowej" - podkreślił prezydent Aleksander Miszalski.

Miasto Kraków, podpisując umowy cywilnoprawne z przedsiębiorcami świadczącymi usługi dorożkarskie, oczekuje najwyższych standardów opieki nad zwierzętami oraz nieposzlakowanej opinii. 

Jak podkreślają przedstawiciele magistratu, osoby dopuszczające się przemocy wobec zwierząt nie mogą świadczyć takich usług w Krakowie.

Nagranie wywołało falę oburzenia

Film z Pajęczna, na którym zarejestrowano brutalne zachowanie wobec koni, szybko obiegł media społecznościowe i wywołał oburzenie tysięcy internautów. Sprawę nagłośniła adwokat Katarzyna Topczewska, od lat zaangażowana w działania na rzecz poprawy warunków zwierząt pracujących w krakowskich dorożkach.

 "To jest dorożkarz z Krakowskiego Rynku. A więc to jest ta słynna miłość do koni, o której tyle słyszymy z tego środowiska..." - napisała w mediach społecznościowych adwokat Topczewska.

Sprawa dorożkarza z Pajęczna może być sygnałem dla innych, że podobne zachowania spotkają się z natychmiastowymi i surowymi konsekwencjami - podkreślają władze miasta.