Żaden uczciwy człowiek, szanujący Polskę i naszą konstytucję i szanujący sam siebie nie powinien w takich wyborach wziąć udziału – powiedziała w Gdańsku kandydatka KO na prezydenta Małgorzata Kidawa-Błońska. Wynik tych wyborów już dawno jest ustalony; po to zrobiono pseudo usługę pocztową - dodała.

Wybory tak, ale wybory bezpieczne i demokratyczne. Nie możemy brać udziału w scenariuszu, który pisze Kaczyński tylko po to, żeby powiedzieć, że to są wybory. Bo to nie są wybory - podkreśliła na sobotniej konferencji prasowej Kidawa-Błońska, której towarzyszyli prezydenci Gdańska i Sopotu Aleksandra Dulkiewicz i Jacek Karnowski.

Zdaniem wicemarszałek Sejmu, "nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że to są wybory".

To jest usługa pocztowa udająca wybory. Kaczyński chce nas zmusić, żebyśmy wzięli w tym udział, żeby mógł powiedzieć: "wszyscy wzięli udział, proszę bardzo, wynik jest taki, a nie inny". Ten wynik już dawno jest ustalony. Po to zrobiono pseudo usługę pocztową. Wyciekają karty do głosowania i jest wielki chaos. Żaden uczciwy człowiek, szanujący Polskę i naszą konstytucję i szanujący sam siebie nie powinien w takich wyborach wziąć udziału - oświadczyła Kidawa-Błońska.

Podkreśliła, że nie jest przeciwko wyborom korespondencyjnym. Takie głosowanie było zapisane w Kodeksie wyborczym, zostało usunięte przez PiS. Tamto głosowanie miało być jednak organizowane przez PKW. Teraz na potrzeby chwili w ciągu kilkunastu godzin przygotowano bubel prawny i wprowadzano usługę pocztową, którą ma przeprowadzać wicepremier Jacek Sasin. To nie ma nic wspólnego z wyborami - dodała.

Chciałam dziś w dniu Polonii powiedzieć do Polaków na całym świecie, że zrobię wszystko, żebyście mogli wziąć udział w wyborach, żeby te wybory były bezpieczne i demokratyczne. Nie można jednego dnia mówić, że życzy się Polonii sukcesu i szczęścia i jednocześnie zabraniać udziału w wyborach. To jest cynizm władzy. Ja zrobię wszystko, żeby każdy Polak, niezależnie gdzie żyje i mieszka, mógł wziąć udział w wyborach - zapowiedziała Kidawa-Błońska.

Wicemarszałek Sejmu komentowała też medialne doniesienia, że PiS próbuje podkupywać posłów innych ugrupowań ws. ustawy o głosowaniu korespondencyjnym, która obecnie jest w Senacie.

Rzeczywiście Jarosław Kaczyński boi się, że przegra to głosowanie, bo nie tylko cała opozycja, ale także część posłów Prawa i Sprawiedliwości waha się, czy może zagłosować za takim niekonstytucyjnym i niezgodnym z prawem rozwiązaniem. Stąd takie silne poszukiwanie większości dla tego projektu. Ale wierzę, że moi koledzy posłowie wierzą w zasady i nie dadzą się tak łatwo kupić i nie będzie tej korupcji politycznej, którą próbuje robić Prawo i Sprawiedliwość. Wierzę, że 7 maja (w Sejmie) wszyscy zagłosują tak, jak należy i ta bezsensowna niezgodna z prawem ustawa wyląduje w koszu - oświadczyła.

Jacek Karnowski planowane wybory korespondencyjne określił jako "plebiscyt kopertowy" i "pseudowybory".

Pamiętam dobrze wybory za czasów komuny. Wtedy też można było się wpisać na listę, nawoływano, żeby nikogo nie skreślać, a na końcu wchodzili ci, których wcześniej władza zaproponowała. I teraz mamy takie same wybory, te kopertowe wybory, jak w czasach komuny. Dziękujemy pani marszałek za decyzję, że nie będzie brała udziału w tych wyborach 10 maja, które mają narazić życie i zdrowie Polaków. To jest bardzo męska decyzja, szkoda, że inni panowie nie potrafili takiej "damskiej" decyzji podjąć - powiedział prezydent Sopotu.