Choć w Kijowie jest zdecydowanie cieplej niż jeszcze tydzień temu, to następnie dni znów przyniosą spadki temperatur, a co za tym idzie - kolejne rosyjskie ataki powietrzne wymierzone w obiekty infrastruktury energetycznej. Zdając sobie z tego sprawę, ukraiński minister obrony Mychajło Fedorow wezwał sojuszników, by wyciągnęli ze swoich magazynów pociski do systemów obrony powietrznej Patriot i "pilnie" przekazali je Ukrainie.
- Ukraina apeluje do sojuszników o pilne dostawy pocisków do systemów obrony powietrznej Patriot.
- W najbliższych dniach temperatury w Kijowie i innych ukraińskich miastach znów spadną, co mogą wykorzystać Rosjanie, atakując obiekty infrastruktury energetycznej.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Tegoroczna zima jest jedną z najtrudniejszych dla Ukraińców podczas trwającej już prawie cztery lata pełnoskalowej wojny. Siły rosyjskie regularnie, wykorzystując bardzo niską temperaturę w Kijowie i innych ukraińskich miastach, przeprowadzają zmasowane ataki powietrzne, obierając za cel przede wszystkim obiekty infrastruktury energetycznej.
W wyniku rosyjskich uderzeń rakietowo-dronowych stolica Ukrainy zmaga się z brakiem prądu, ciepła w mieszkaniach i wody. Szczególnie cierpią mieszkańcy dzielnic na lewym brzegu rzeki Dniepr, w których domach energii elektrycznej nie ma już od ponad miesiąca.
Choć obecnie w Ukrainie nieco się ociepliło i jest odwilż, według prognoz w połowie przyszłego tygodnia temperatury znów spadną - w nocy nawet do minus 10 stopni Celsjusza. To niesie ze sobą ryzyko kolejnych rosyjskich uderzeń, na co uwagę już w środę zwróciły władze Kijowa, apelując do mieszkańców o zaopatrzenie się w wodę.
Choć Rosjanie z premedytacją uderzają w ukraińskie miasta przy niskich temperaturach, to tak trudnej sytuacji w energetyce może by nie było, gdyby Ukraińcy mieli wystarczająco dużo systemów obrony powietrznej i pocisków przechwytujących rosyjskie rakiety i drony.
Tak nie jest, o czym kilka dni temu informował brytyjski dziennik "Financial Times". Ukraińcom szczególnie doskwiera brak pocisków PAC-3 do amerykańskich systemów Patriot, ale też amunicji do wyrzutni NASAMS.
Niektóre systemy obrony powietrznej czasami pozostają puste, podczas gdy ataki trzeba odeprzeć - mówił niedawno płk Jurij Ihnat z Sił Powietrznych Ukrainy. Często mieliśmy do dyspozycji jedynie dwie z sześciu rakiet - przyznał, dodając, że niedobory zmuszają do maksymalnego rozdzielania dostępnych zasobów, co utrudnia pełną ochronę kraju.
Z problemów zdaje sobie sprawę ukraiński minister obrony Mychajło Fedorow, który w czwartek - cytowany przez Reutersa - wezwał sojuszników, by wyciągnęli ze swoich magazynów pociski PAC-3 i "pilnie" przekazali je Ukrainie.
Tymczasem naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy gen. Ołeksandr Syrski, niejako w kontrze do zarzutów ze strony prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, oświadczył, że w ciągu ostatnich dwóch lat skuteczność ukraińskiej obrony powietrznej, odpierającej rosyjskie ataki, utrzymywała się na poziomie około 74 proc. Dodał, że odsetek ten wzrasta dzięki innowacjom.
Podkreślił, że system obrony powietrznej funkcjonuje w niezwykle trudnych warunkach stałych ataków rakietowych i dronowych przeciwnika. W takich warunkach odporność systemu zależy od wielu czynników. W szczególności od regularnych dostaw środków rażenia, unowocześniania technologicznego, skutecznych decyzji kadrowych i zarządczych, zdolności do szybkiej adaptacji do nowych wyzwań oraz odejścia od przestarzałych praktyk biurokratycznych - zaznaczył.
Wojskowy dodał, że w trudnych warunkach pogodowych podstawowym i najskuteczniejszym środkiem pozostają wojska rakietowe obrony przeciwlotniczej. Przy sprzyjającej pogodzie aktywnie wykorzystywane są także samoloty i śmigłowce bojowe oraz drony przechwytujące.
Przypomnijmy: we wtorek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski po raz drugi w ciągu tygodnia skrytykował Siły Powietrzne za niewystarczająco efektywną walkę z rosyjskimi dronami w obwodach, które graniczą z Rosją. Po raz pierwszy szef państwa mówił, że jest niezadowolony z działania lotnictwa w niektórych regionach kraju 6 lutego. Zapowiedział wtedy zmiany kadrowe.


