Włochy nie przystąpią do Rady Pokoju, będącej inicjatywą prezydenta USA Donalda Trumpa. Szef włoskiej dyplomacji Antonio Tajani oświadczył, że obecny statut nowego gremium jest niezgodny z konstytucją jego kraju, choć Rzym deklaruje gotowość do działań na rzecz pokoju na Bliskim Wschodzie.
- Włochy nie przystąpią do Rady Pokoju Donalda Trumpa.
- Szef włoskiej dyplomacji Antonio Tajani stwierdził, że istnieje "konstytucyjna bariera nie do pokonania".
- O co dokładnie chodzi? Odpowiedź w poniższym artykule.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Nie możemy przystąpić do Rady Pokoju, ponieważ po stronie włoskiej istnieje konstytucyjna bariera nie do pokonania - powiedział na antenie włoskiej stacji telewizyjnej Sky TG24 Antonio Tajani, wicepremier Włoch i minister spraw zagranicznych tego kraju.
Włochy, zgodnie ze swoją konstytucją, mogą przystąpić do międzynarodowej organizacji wyłącznie na równych prawach z innymi państwami. Według władz w Rzymie, Rada Pokoju tego nie gwarantuje ze względu na jej obecny statut, przyznający największe uprawnienia amerykańskiemu prezydentowi.
W styczniowym wywiadzie dla telewizji RAI premier Włoch Giorgia Meloni oświadczyła, że Italia nie może natychmiast przystąpić do Rady Pokoju, wyjaśniając, że jest to problem konstytucyjny, który wymaga więcej czasu i refleksji.
My jesteśmy otwarci, gotowi i zainteresowani, przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, Włochy mogą odegrać wyjątkową rolę w realizacji planu pokojowego dla Bliskiego Wschodu - powiedziała. Poza tym nie uważałabym za coś inteligentnego ze strony Włoch i Europy samowykluczenia się z organu, który jest przecież interesujący - dodała.
Dla nas jest to problem konstytucyjny, ponieważ z lektury statutu Rady Pokoju wynika, że niektóre elementy są niekompatybilne z naszą konstytucją. To nie pozwala nam na pewno złożyć podpisu jutro, bo potrzeba więcej czasu. Jest praca do wykonania, ale moje stanowisko pozostaje otwarte - podkreśliła.
Szefowa włoskiego rządu wyraziła opinię, że żadna instytucja nie może zastąpić Organizacji Narodów Zjednoczonych. Odpowiedziała w ten sposób na pytanie, czy Rada Pokoju może stać się "prywatnym ONZ".
W ocenie włoskiej premier ewentualna obecność Władimira Putina w Radzie Pokoju to kwestia polityczna. W każdym multilateralnym organie zasiadają przy stole także osoby, do których jest nam daleko - zauważyła. Zwróciła uwagę na to, że Rosja zasiada w Radzie Bezpieczeństwa ONZ i należy do grupy G20. Dlatego, w jej opinii, obecność Rosji w Radzie Pokoju nie byłaby niczym nowym w systemach wielostronnych.
Inauguracyjne posiedzenie Rady Pokoju zaplanowane jest na 19 lutego w Stanach Zjednoczonych. Włochy to kolejny kraj, który zadeklarował, że nie przystąpi do organizacji (wcześniej na taki krok zdecydowali się m.in. Francuzi, Niemcy, Hiszpanie, Ukraińcy czy Nowozelandczycy).


