W kwietniu rosyjskie wojska po raz pierwszy od wielu miesięcy straciły więcej terytorium w Ukrainie, niż zdołały zdobyć. Według amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną Rosja utraciła kontrolę nad 116 kilometrami kwadratowymi terytorium, co jest pierwszą taką sytuacją od sierpnia 2024 roku. Eksperci wskazują, że spowolnienie ofensywy to efekt ukraińskich kontrataków, problemów z łącznością oraz trudnych warunków pogodowych.

  • W kwietniu Rosja po raz pierwszy od dawna straciła więcej terytorium na Ukrainie, niż zdobyła.
  • Tempo rosyjskiej ofensywy wyraźnie spadło z powodu skutecznych ukraińskich kontrataków, problemów z łącznością oraz trudnych warunków pogodowych.
  • Rosja stosuje taktykę pozorowanych postępów w tzw. szarych strefach, jednak realnie kontrolowane przez nią tereny są mniejsze niż oficjalnie podawane.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Jak wynika z najnowszego raportu Instytutu Studiów nad Wojną (ISW), amerykańskiego think tanku z siedzibą w Waszyngtonie, rosyjska armia poniosła w kwietniu straty terytorialne netto w wojnie z Ukrainą, tracąc kontrolę nad obszarem o powierzchni 116 kilometrów kwadratowych.

To pierwszy taki przypadek od sierpnia 2024 roku, kiedy siły ukraińskie przeprowadziły ofensywę w obwodzie kurskim na zachodzie Rosji.

Analitycy podkreślają, że chodzi wyłącznie o tereny faktycznie kontrolowane przez wojska, bez uwzględniania obszarów, do których Rosjanie tylko czasowo wkraczali.

Tempo ofensywy wyraźnie spada

Tempo rosyjskiej ofensywy systematycznie spada - zauważa ISW. Na początku 2025 roku Rosjanie zdobywali średnio 9,76 km2 dziennie, podczas gdy w pierwszych czterech miesiącach bieżącego roku wskaźnik ten spadł do 2,9 km2 dziennie. W ciągu ostatniego półrocza (od listopada do kwietnia) Rosja zajęła 1443,35 km2, podczas gdy rok wcześniej w tym samym okresie - 2368,38 km2.

ISW tłumaczy ten spadek skutecznością ukraińskich kontrataków oraz uderzeń na średnim dystansie, w tym intensywnym wykorzystaniem dronów. Nawet prorosyjscy komentatorzy, jak bloger Michaił Zwinczuk, przyznają, że liczba ukraińskich dronów i niewielkie rozmiary rosyjskich grup szturmowych uniemożliwiają szybkie postępy.

Rosyjska armia boryka się także z problemami komunikacyjnymi. Utrata dostępu do terminali Starlink w Ukrainie oraz blokada komunikatora Telegram pogłębiły trudności z dowodzeniem i łącznością.

Na przebieg działań wpływa również pogoda. Miniona zima była wyjątkowo mroźna i śnieżna, co nasiliło efekt tzw. rasputicy - okresu, gdy roztopy i deszcze uniemożliwiają sprawne przemieszczanie sprzętu wojskowego.

Taktyka "szarych stref" i realny bilans

Od jesieni 2025 roku Rosjanie coraz częściej stosują taktykę wkraczania niewielkimi grupami w tzw. szare strefy, czyli obszary niekontrolowane przez żadną ze stron. Według ISW, takie działania mają na celu stworzenie wrażenia postępów na wszystkich odcinkach frontu i umożliwienie raportowania "sukcesów" do Kremla.

W rzeczywistości jednak wiele z tych terenów pozostaje spornych i jest nieustannie ostrzeliwanych przez obie strony.

Według ISW, w kwietniu Rosja zdołała zdobyć lub wkroczyć jedynie na terytorium o powierzchni 28,28 km2, a w ciągu ostatnich sześciu miesięcy - na 1716,42 km2. Jednak faktycznie kontrolowane przez nią tereny mają powierzchnię 1443,35 km2.