Państwa G7 są zgodne co do zwiększenia presji na Rosję, a sytuacja na froncie w Ukrainie zmienia się na korzyść Kijowa - ogłosił prezydent Francji Emmanuel Macron po szczycie G7 w Évian-les-Bains. Zwrócił uwagę na "zmianę podejścia" Stanów Zjednoczonych do wojny za naszą wschodnią granicą.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

W środę, podczas konferencji prasowej podsumowującej szczyt G7 we francuskim Évian-les-Bains, prezydent Francji Emmanuel Macron poinformował, że jednym z kluczowych tematów spotkania przywódców najbogatszych państw świata była wojna w Ukrainie. Stwierdził, że na głęboką dyskusję w tej sprawie pozwoliła obecność prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.

Francuski przywódca przekazał, że kraje G7 są zgodne, iż w ostatnim czasie stosunek sił zmienił się na korzyść Kijowa. Zaznaczył, że wojska ukraińskie stawiają opór na froncie i idą naprzód.

Jednocześnie gospodarz Pałacu Elizejskiego podkreślił, że kraje G7 są zgodne w sprawie zwiększenia presji na Rosję, co uznał za bardzo ważne. Ocenił, że taka zbieżność pojawiła się po raz pierwszy, podkreślając, że w tej sprawie nastąpiła "ponowna mobilizacja". Zapewnił, że szczyt G7, zorganizowany nad Jeziorem Genewskim, był sukcesem i "momentem jedności".

"Bardzo głęboka zmiana podejścia"

Emmanuel Macron poinformował ponadto, że prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, wraz z innymi przywódcami, przyznał podczas szczytu G7, że ze strony Rosji nie ma "poważnej woli", by zakończyć wojnę w Ukrainie. Francuski prezydent przekonywał, że istnieje "wola Stanów Zjednoczonych, by pracować razem" z krajami europejskimi na rzecz wsparcia Ukrainy.

Ten szczyt G7 jest bardzo głęboką zmianą podejścia - powiedział, kilkukrotnie podkreślając, że istnieje wspólna wola krajów G7, by iść dalej w sprawie Ukrainy.

Sam prezydent USA przyznał wcześniej w środę, że myślał, iż wojna Rosji z Ukrainą będzie jedną z łatwiejszych do zakończenia. Odmówił jednak odpowiedzi na pytanie, czy uważa prezydenta Rosji Władimira Putina za głównego odpowiedzialnego za konflikt, powołując się na dobro toczących się negocjacji.

Zadeklarował przy okazji, że "przygląda się" przywróceniu sankcji na rosyjską ropę naftową. Przypomnijmy, obecna licencja zawieszająca sankcje na rosyjski surowiec załadowany na tankowce przed 16 kwietnia br. wygasa w środę.

Amerykański przywódca zasugerował, że dalsze kroki będą zależeć od cen ropy naftowej. Przyglądamy się temu. Patrzymy, jak bardzo spada cena ropy. Myślę, że teraz spadła do 74-75 (dolarów za baryłkę). Więc spada, wkrótce osiągnie poziom sprzed czterech miesięcy - powiedział.