Prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie podszywania się pod funkcjonariuszy publicznych oraz legitymowania innych osób na Dworcu Centralnym w Warszawie. Chodzi o członków grupy „Bronimy Polskiej Granicy”. Uczestnicy samozwańczych patroli, w strojach przypominających mundury, legitymowali na stołecznym dworcu osoby o ciemnym kolorze skóry. Premier Donald Tusk określił w uczestników tych pseudo patroli "chuliganerią polityczną".
- Na Dworcu Centralnym w Warszawie grupa mężczyzn w mundurach z napisem "BPG" (Bronimy Polskiej Granicy) legitymowała osoby o ciemniejszym kolorze skóry.
- Sprawą zajęła się policja i prokuratura.
- Premier Donald Tusk nazwał to "chuliganerią polityczną" i zapowiedział surowe traktowanie takich incydentów przez prawo.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
W internecie można znaleźć nagrania, na którym mężczyźni w strojach przypominających mundury wysiadają z furgonetki z napisami "BPG" i "Bronimy Polskiej Granicy" przed Dworcem Centralnym w Warszawie, a później w środku stoją nad dwiema osobami o śniadej karnacji.
Po upublicznieniu nagrania sprawą zajęli się stołeczni policjanci, a rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka przypomniała, że podszywanie się pod funkcjonariusza publicznego jest przestępstwem.
"Prokuratura Regionalna w Warszawie wszczęła postępowanie w sprawie podszywania się przez ustalonych mężczyzn w dniu 13 czerwca 2026 r. na terenie Dworca Centralnego w Warszawie pod funkcjonariuszy publicznych oraz legitymowania innych osób" - poinformowała na platformie X Prokuratura Regionalna w Warszawie.
Rzecznik prokuratury prok. Mateusz Martyniuk wyjaśnia, że obecnie śledczy dysponują nagraniami z monitoringu. Mamy również przeanalizowane strony internetowe, na których zamieszczano nagrania i zdjęcia z tego zdarzenia, jednak przede wszystkim mamy nagrania z monitoringu wizyjnego z Dworca Centralnego - powiedział.
We wtorek rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka poinformowała, że w sprawie "BPG" stołeczna policja już od kilku dni prowadzi czynności. Dodała, że funkcjonariusze zbierają dokumentację i materiał dowodowy, który trafi do prokuratury, a ta oceni go pod względem prawnym i karnym. Przypomniała, że polecenie podjęcia działań w miniony weekend wydał komendantowi stołecznemu policji szef MSWiA Marcin Kierwiński.
"Nie ma i nie będzie żadnej zgody na to, aby jakiekolwiek osoby podszywały się pod funkcjonariuszy, legitymowały obywateli czy udawały przedstawicieli służb mundurowych. Takie zachowania są niedopuszczalne w państwie prawa" - zaznaczyła na platformie X Gałecka.
"Działania tego typu powodują eskalację strachu i napięć społecznych oraz poważnie podważają zaufanie obywateli do policji i innych służb mundurowych" - dodała rzeczniczka MSWiA.
Od momentu, kiedy pojawiły się te filmy gromadzimy dokumentację, która jeżeli będzie taka konieczność, posłuży jako materiał dowodowy. Wiemy, kim są te osoby, zresztą same się z tym nie kryją. Na tę chwilę nie wpłynęło jednak żadne zawiadomienie, by ktoś poczuł się pokrzywdzony - powiedział rzecznik Komendy Stołecznej Policji podkom. Jacek Wiśniewski. Zaapelował, że w przypadku gdy nie ma pewności, czy ktoś jest uprawniony do kontroli, należy wezwać go do okazania legitymacji służbowej lub zadzwonić pod numer 112 i zaczekać na przyjazd patrolu.
W środę do sprawy odniósł się premier Donald Tusk, który ocenił, że działania "BPG" to "ekscesy", a nie powszechne zjawisko. To bardziej chuliganeria polityczna niż coś poważnego - dodał.
Szef rządu zaznaczył, że takie działania będą traktowane z całą surowością prawa. To są wykroczenia, czasami przestępstwa. I będą zgłoszenia do prokuratury i każdy, kto podszywa się pod funkcjonariuszu publicznego i na przykład legitymuje obcokrajowca, czy kogoś, bo ma inny kolor skóry, będzie zatrzymany i będzie odpowiadał prawnie. Każdy bez wyjątku - dodał Tusk.


