Policja w czeskiej Pradze prowadzi śledztwo w sprawie obrzucenia koktajlami Mołotowa rosyjskiego centrum kultury. Dyrektor instytucji nazwał akt "nieludzkim" i "terrorystycznym". Zaprotestowało także rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Do ataku doszło w nocy 26 marca przy ulicy Na Zátorce, gdzie mieści się siedziba rosyjskiej instytucji. Według ustaleń śledczych, sprawca rzucił w stronę budynku kilka tzw. koktajli Mołotowa. Uszkodzona została elewacja budynku i okna w pomieszczeniach biblioteki.
W wyniku zdarzenia nikt nie odniósł obrażeń, a wezwana na miejsce straż pożarna szybko opanowała sytuację. Czeska policja zakwalifikowała czyn jako uszkodzenie mienia i zabezpieczyła nagrania z monitoringu.
Reakcja strony rosyjskiej była natychmiastowa i niezwykle ostra. Dyrektor ośrodka, Igor Girenko, w rozmowie z mediami nazwał napastników "nieludzkimi istotami" i stwierdził, że celem ataku była biblioteka, w której znajduje się duża ilość łatwopalnych materiałów. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ, Maria Zacharowa, określiła incydent mianem "barbarzyńskiego aktu".
"Od wczorajszego wieczora prowadzimy dochodzenie w sprawie ataku, podczas którego ktoś rzucił kilka koktajli Mołotowa w Dom Rosyjski przy ulicy Na Zátorce w Pradze 6. Poszukujemy sprawcy, podejrzanego o uszkodzenie mienia" - podaje praska policja.


