Maja Chwalińska i Martyna Kubka przegrały w Gliwicach z parą Ljudmiła Kiczenok, Nadija Kiczenok 5:7, 7:6 (7-4), 3:6 w trzecim meczu o udział w turnieju finałowym Billie Jean King Cup. Ukraińskie tenisistki objęły prowadzenie 3:0 i zapewniły sobie awans. Mecz trwał 3 godziny i 12 minut.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl

W piątek w meczach singlowych Magda Linette przegrała z Martą Kostjuk 4:6, 0:6, a Katarzyna Kawa z Eliną Switoliną 2:6, 1:6.

Ukrainki po tych pojedynkach potrzebowały jednego zwycięstwa, by wygrać całe spotkanie. Kapitan polskiej reprezentacji Dawid Celt zapowiadał, że jego zawodniczki zrobią wszystko, by pozostać w grze jak najdłużej.

Trzecia porażka Polek

Początkowo deblową partnerką Chwalińskiej w starciu z ukraińskimi bliźniaczkami miała być Kawa, ale ostatecznie została zastąpiona przez Kubkę.

Pierwszego seta Ukrainki rozpoczęły od prowadzenia 2:0, kolejne trzy wygrały Biało-Czerwone i to rywalki musiały później odrabiać straty. Kibice obejrzeli wiele ciekawych, długich wymian piłki, akcji przy siatce. Obie pary dostały solidne wsparcie z trybun, jako że ukraińskich fanów też było dużo.

Przy stanie 5:4 Polki nie wykorzystały swoich szans na "zamknięcie" seta. Rywalki wyrównały, a krótko potem cieszyły się z rozstrzygnięcia tej partii.

Drugi set przyniósł jeszcze większą dawkę emocji. Polki znów prowadziły 5:4, potem - przy stanie 5:6 - Ukrainki miały piłkę meczową, ale o wszystkim decydował tie-break, wygrany przez Chwalińską i Kubkę 7-4.

Po przerwie rozegrany został trzeci set, w którym było najwięcej skrótów, gry przy siatce, ale i prostych błędów. Widzowie musieli polegać na komunikatach sędziego, bo zawiódł telebim pokazujący aktualny wynik. Lepsze okazały się siostry Kiczenok, które zapewniły swojej reprezentacji decydujący, trzeci punkt w spotkaniu.

Jestem rozczarowana. Zagrałyśmy świetny tenis. Byłyśmy bardzo blisko wygranej - oceniła Kubka.

Zabrakło trochę szczęścia, bo w pierwszym secie miałyśmy chyba trzy piłki setowe. Biorąc pod uwagę, że drugiego wygrałyśmy, to można powiedzieć, że były to piłki meczowe. Rywalki grają cały czas na najwyższym poziomie. Ten mecz nas wiele nauczył - dodała.

Spotkanie obejrzało ponad sześć tysięcy kibiców.

Na sobotę zaplanowano jeszcze single Linette - Switolina i Kawa - Kostjuk.

Mecz bez Igi Świątek

Już wcześniej było wiadomo, że w gliwickiej PreZero Arenie nie wystąpi Iga Świątek.

Stawką spotkania w Gliwicach był awans do turnieju finałowego Billie Jean King Cup, który obędzie się 21-27 września w chińskim Shenzhen.

Mecz został rozegrany w Polsce dzięki porozumieniu z Ukraińcami, którzy pierwotnie mieli być gospodarzami.

Polki w pięciu poprzednich edycjach tej imprezy grały w elicie trzykrotnie. Dwa lata temu w półfinale uległy Włoszkom, które później wygrały imprezę w Maladze.