Chiny nie zwalniają tempa w wyścigu technologicznym. Najnowsze doniesienia „Financial Times” ujawniają, że Państwo Środka inwestuje miliardy w modernizację swojego już i tak imponującego systemu nadzoru. Dzięki zaawansowanej sztucznej inteligencji władze zyskują narzędzia do śledzenia, analizowania i przewidywania zachowań obywateli w czasie rzeczywistym.
- Chiny już teraz mają jeden z najbardziej zaawansowanych systemów monitoringu na świecie.
- Będzie on jednak jest modernizowany za pomocą sztucznej inteligencji (AI).
- Systemy będą analizować zachowania ludzi w czasie rzeczywistym, rozpoznawać wzorce i szybko wyszukiwać konkretne nagrania według poleceń.
- Eksperci i organizacje praw człowieka ostrzegają, że technologia może być używana do tłumienia sprzeciwu politycznego i kontroli mniejszości.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Chiny od lat słyną z rozbudowanego systemu monitoringu, który swoim zasięgiem i możliwościami wyprzedza większość krajów świata. Teraz, jak donosi "Financial Times", Pekin wkracza na zupełnie nowy poziom - modernizuje swój aparat nadzoru, wykorzystując najnowsze osiągnięcia w dziedzinie sztucznej inteligencji. W efekcie chińskie władze zyskują bezprecedensowe możliwości śledzenia i analizowania zachowań obywateli, a także przewidywania potencjalnych zagrożeń dla porządku publicznego.
Jak wynika z analizy przeprowadzonej przez "FT", nowe systemy oparte na AI są wdrażane w całym kraju. Funkcjonariusze służb bezpieczeństwa są zachęcani do stosowania tzw. podejścia prewencyjnego, które pozwala nie tylko reagować na incydenty, ale również przewidywać je, zanim jeszcze do nich dojdzie.
Modernizacja chińskiego systemu nadzoru to największy krok w tej dziedzinie od dekady. Stary system, choć imponujący, zaczynał być coraz mniej efektywny - zarówno ze względu na starzejący się sprzęt, jak i ograniczone możliwości dotychczasowych rozwiązań AI.
Stary chiński system monitoringu działa reaktywnie. Nie radzi sobie dobrze z przewidywaniem i rozumieniem intencji osób, które nie są objęte bezpośrednim nadzorem - podkreśla Minxin Pei, ekspert ds. chińskiego systemu zarządzania i monitoringu z Claremont McKenna College w Kalifornii.
W odpowiedzi na te wyzwania Pekin inwestuje w nowe generacje kamer i oprogramowania, które potrafią nie tylko rejestrować obraz, ale także interpretować go w czasie rzeczywistym. Systemy te rozpoznają wzorce zachowań, analizują ruchy tłumów, a nawet potrafią wyszukiwać konkretne nagrania na podstawie pisemnych poleceń. To ogromne ułatwienie dla funkcjonariuszy, którzy dotychczas musieli ręcznie przeglądać setki godzin materiałów wideo.
W ciągu ostatnich dwóch lat chińskie firmy technologiczne, takie jak Huawei czy Hikvision, wprowadziły na rynek zaawansowane produkty wyposażone w systemy AI. Nowe rozwiązania potrafią przewidywać i wysyłać alerty dotyczące niebezpiecznej jazdy samochodem, gromadzenia się tłumów, a nawet zachowań mogących świadczyć o skłonnościach samobójczych. To narzędzia, które mogą zrewolucjonizować nie tylko walkę z przestępczością, ale także profilaktykę zdrowia psychicznego.
Nie jest tajemnicą, że Chiny już teraz posiadają jeden z najbardziej rozbudowanych systemów nadzoru na świecie. Służy on m.in. do monitorowania i kontrolowania mniejszości ujgurskiej w Sinciangu. Jednak, jak zauważa "FT", w ostatnich latach nasiliła się liczba aktów przypadkowej przemocy, co skłoniło władze do przyspieszenia modernizacji systemu. Zdaniem Minxina Pei, "incydenty te ujawniły ograniczenia obecnego chińskiego aparatu monitoringu".
Eksperci wskazują, że wzrost liczby takich zdarzeń jest związany z kryzysem zdrowia psychicznego, pogłębionym przez pandemiczne restrykcje.
Postępy w dziedzinie generatywnej AI i widzenia komputerowego budzą jednak poważne obawy organizacji zajmujących się prawami człowieka. Ich zdaniem, nowe technologie dają chińskim władzom bezprecedensowe możliwości monitorowania społeczeństwa na masową skalę. Filozofia chińskiego systemu nadzoru staje się coraz bardziej kompleksowa - przyznaje Maya Wang, analityczka Human Rights Watch.
Obrońcy praw człowieka ostrzegają, że tak zaawansowane narzędzia mogą być wykorzystywane nie tylko do walki z przestępczością, ale także do tłumienia sprzeciwu politycznego czy kontroli mniejszości etnicznych. W praktyce oznacza to, że granica między bezpieczeństwem a inwigilacją staje się coraz bardziej płynna.


