Amerykańskie Dowództwo Centralne (CENTCOM) zwróciło się do Departamentu Obrony USA o wysłanie dodatkowego personelu wywiadowczego do swojej siedziby na Florydzie, aby wesprzeć operacje przeciwko Iranowi przez co najmniej 100 dni. Wskazuje to na przygotowania do przedłużającej się kampanii, która - według informacji portalu Politico - może potrwać aż do września. Wygląda też na to, że operacja w Iranie nie była zaplanowana tak perfekcyjnie, jak powszechnie jest to przedstawiane.
- Amerykańskie media ujawniają problemy z planowaniem operacji przeciwko Iranowi.
- Według informacji Politico, wojna może trwać nawet do września.
- Pojawiają się także problemy z przechwytywaniem irańskich dronów i ewakuacją obywateli USA.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Prośba o dodatkowy personel sugeruje, że planowanie długotrwałej kampanii jest już w toku, co stoi w sprzeczności z wcześniejszymi wypowiedziami prezydenta Donalda Trumpa, który przewidywał, że operacja potrwa około czterech tygodni i jest dopięta w najdrobniejszych detalach. W ramach przygotowań Pentagon pracuje także nad rozmieszczeniem dodatkowych systemów obrony powietrznej w regionie Bliskiego Wschodu, w tym technologii przeciwdronowych. To oznacza dodatkowe obciążenie dla budżetu Departamentu Wojny.
Wokół operacji, która - zdaniem Waszyngtonu - przebiega wzorowo, pojawia się coraz więcej pytań. Głównie dotyczących planowania.
USA zostały zmuszone do alokacji większych niż planowano środków na ewakuację swoich obywateli w rejonie konfliktu, co również sugeruje, że administracja Trumpa nie przewidziała pełnych konsekwencji wybuchu konfliktu z Iranem.
To, co widzieliśmy, to całkowicie improwizowana operacja, w której najwyraźniej nikt tak naprawdę nie rozumiał ani nie wierzył, że akcja militarna jest nieuchronna - Politico cytuje Geralda Feiersteina, byłego wysokiego rangą dyplomatę amerykańskiego, który zajmował się Bliskim Wschodem. Wygląda na to, że obudzili się w sobotę rano i postanowili rozpocząć wojnę - dodaje z przekąsem.
O ile i Trump i szefostwo Pentagonu ogłaszają pełen sukces operacji "Epicka Furia", o tyle za kulisami pojawiają się głosy, które mogą zaniepokoić amerykańską opinię publiczną. Mowa o dronach - z Iranu.
Jak poinformowało wczoraj CNN, w trakcie zamkniętego spotkania na Kapitolu przedstawiciele administracji Trumpa przekazali, że irańskie drony Shahed stanowią poważne wyzwanie dla amerykańskiej obrony powietrznej, która nie jest w stanie przechwycić wszystkich maszyn. Jak się okazuje, bezzałogowce latające nisko i wolno, są trudniejsze do wykrycia przez konwencjonalne systemy niż pociski balistyczne.
Podczas briefingu, sekretarz obrony Pete Hegseth oraz przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, generał Dan Caine, przyznali, że drony stanowią większy problem niż wcześniej zakładano.
Wśród przedstawicieli Partii Demokratycznej pojawia się zaniepokojenie liczbą zużywanych pocisków przechwytujących i pustoszejącymi magazynami w USA.
Problem jest poważny, a irańskie drony - relatywnie tanie i zabójczo skuteczne maszyny - już zebrały krwawe żniwo w trakcie trwającej wojny. To właśnie bezzałogowce uderzyły w bazę amerykańską w Kuwejcie, gdzie zginęło sześciu żołnierzy USA. Irańskie drony spadają także na amerykańskie placówki dyplomatyczne.
Teheran ma w swoich magazynach prawdopodobnie tysiące podobnych maszyn. Tymczasem USA i sojusznicy używają do przechwytywania wartych miliony dolarów rakiet. Pentagon ma dostarczyć na Bliski Wschód tanie systemy antydronowe, ale to też jest kwestia bliższej lub dalszej przyszłości. Znowu - Amerykanie nie byli w pełni przygotowani na wojnę dronową, chociaż doświadczenia z Ukrainy pokazują dominację bezzałogowców na polu walki.
Politico zwraca uwagę na fakt, że demokraci wykorzystali zamieszanie z ewakuacją obywateli amerykańskich do rzucenia oskarżeń pod adresem administracji Białego Domu. W identyczny sposób reagowali w 2021 roku republikanie, którzy krytykowali rząd Joe Bidena za sposób, w jaki poradziła sobie z ewakuacją Amerykanów i afgańskich sojuszników w ostatnich dniach wycofywania się USA z Afganistanu.
Poszczególnie politycy demokratyczni już wzywają do zwołania komisji, mających zająć się zaniedbaniami ze strony Departamentu Stanu. Podstawowym celem naszej polityki zagranicznej jest zapewnienie bezpieczeństwa Amerykanom. Jak dotąd, reakcja prezydenta (Trumpa) na tę lekkomyślną niekompetencję brzmiała po prostu: "tak po prostu jest" - powiedział dla Politico senator Chris Coons.


