"Gigantyczny" kuwejcki tankowiec w pełni załadowany ropą naftową został zaatakowany u wybrzeży Dubaju - informuje kuwejcki koncern naftowy. Kadłub statku został uszkodzony, doszło też do pożaru.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Do ataku na tankowiec zacumowany w porcie w Dubaju, największym i najbardziej zaludnionym mieście Zjednoczonych Emiratów Arabskich, doszło w nocy z poniedziałku na wtorek czasu polskiego.
Kuwejcki koncern naftowy Kuwait Petroleum Corporation wydał komunikat, w którym twierdzi, że "gigantyczny" kuwejcki tankowiec Al Salmi został uszkodzony w wyniku irańskiego ataku.
Wiadomo, że jednostka była w pełni załadowana ropą naftową. "New York Times" cytuje firmę Tanker Trackers, zajmującą się wywiadem morskim i śledzącą transporty ropy naftowej, według której na pokładzie tankowca Al Salmi znajdowały się dwa miliony baryłek surowca.
Choć Kuwait Petroleum Corporation ostrzegł, że pożar i powstałe w wyniku ataku uszkodzenia mogły doprowadzić do wycieku ropy naftowej, to władze Dubaju zapewniły, że niebezpieczeństwo zostało zażegnane - nie doszło do wycieku, nikt też nie został ranny.
Po tym, jak 28 lutego Izrael i Stany Zjednoczone rozpoczęły bombardowania Iranu, żegluga w strategicznie ważnej cieśninie Ormuz została poważnie zakłócona przez irańską blokadę szlaku.
Znaczące ograniczenie transportu ropy naftowej przez cieśninę Ormuz, przez którą w normalnych warunkach przechodzi ok. 20 proc. światowego wolumenu tego surowca, spowodowało gwałtowny wzrost cen "czarnego złota" na całym świecie.
Według ostatnich danych brytyjskiej organizacji monitorującej handel morski (UKMTO), od początku marca w regionie Zatoki Perskiej zaatakowane zostały 24 statki handlowe.


