Wyspa Chark, będąca głównym terminalem eksportowym irańskiej ropy naftowej, znalazła się w centrum konfliktu między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Prezydent Donald Trump otwarcie mówi o możliwości zajęcia wyspy, co mogłoby odciąć Iran od kluczowych dochodów i wywołać globalny kryzys na rynku ropy. Co stoi za tymi groźbami i jakie mogą być konsekwencje dla regionu i świata?
- Wyspa Chark to główny terminal eksportowy irańskiej ropy - przez ten port przepływa aż 90 proc. surowca eksportowanego przez Iran.
- Prezydent USA Donald Trump otwarcie grozi zajęciem wyspy, co miałoby odciąć Iran od kluczowych dochodów z ropy.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
Prezydent USA Donald Trump w rozmowie z "Financial Times" zapowiedział, że rozważa zajęcie wyspy Chark, kluczowego terminalu naftowego Iranu. Chcę zabrać irańską ropę i rozważam przejęcie wyspy Chark. Ale to oznaczałoby, że musielibyśmy tam być przez jakiś czas - powiedział Trump.
Już 13 marca Trump ogłosił, że amerykańskie siły "całkowicie zniszczyły każdy cel wojskowy na wyspie", ale powstrzymały się od ataku na infrastrukturę naftową. "Ze względów przyzwoitości zdecydowałem się NIE niszczyć infrastruktury naftowej na wyspie" - podkreślił prezydent.
Chark to niewielka, skalista wyspa oddalona o 24 km od wybrzeża Iranu. Przez terminal na wyspie przechodzi aż 90 proc. irańskiej ropy, transportowanej rurociągami z lądu. "Uderzenie w tę małą, ale kluczową wyspę na północy Zatoki Perskiej to jak atak na ekonomiczną tętnicę Iranu" - komentują analitycy.
Tankowce o pojemności do 85 milionów galonów ropy cumują przy długich nabrzeżach wyspy, skąd ropa trafia głównie do Chin - największego odbiorcy irańskiego surowca.
Według źródeł cytowanych przez Axios, administracja USA rozważała blokadę lub okupację wyspy, by zmusić Iran do otwarcia cieśniny Ormuz - kluczowego szlaku żeglugowego. Może zajmiemy wyspę Chark, a może nie. Mamy wiele opcji - mówił Trump. Nie sądzę, by mieli jakąkolwiek obronę. Moglibyśmy ją przejąć bardzo łatwo - dodał.
Pentagon nie komentuje szczegółów, ale według CBS News przygotowano już plany desantu wojsk lądowych. W regionie pojawiło się dodatkowe 3,5 tys. amerykańskich żołnierzy i marynarzy.
Iran nie pozostaje bierny. Przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf ostrzegł: "Nasze siły czekają na amerykańskich żołnierzy. Spadnie na nich deszcz ognia, jeśli spróbują wejść na irańskie terytorium".
Według CNN, Iran wzmocnił obronę wyspy, rozmieszczając dodatkowe wojska, systemy przeciwlotnicze i miny wokół Chark.
Zniszczenie terminalu byłoby dla Iranu katastrofalne, ale też groziłoby gwałtownym wzrostem cen ropy na świecie i eskalacją konfliktu w regionie. Możemy to zrobić w pięć minut. Wystarczy jedno słowo, a rurociągi znikną. Ale odbudowa potrwałaby bardzo długo - przyznał Trump.


