Cieśnina Ormuz staje się jednym z najbardziej ryzykownych punktów światowej żeglugi. Armatorzy opuszczający Zatokę Perską muszą wybierać między sprzecznymi zaleceniami Iranu i USA, narażając się na zatrzymanie statków, sankcje lub interwencję wojskową. Rosnące napięcia wokół kluczowego szlaku transportu ropy i gazu zwiększają niepewność na globalnym rynku morskim - informuje we wtorek dziennik "The Financial Times". "Właściciele i operatorzy statków znaleźli się w trudnej sytuacji" - mówi S.V. Anchan, prezes amerykańskiej firmy żeglugowej Safesea Shipping.
- Iran i USA wydają sprzeczne zalecenia dotyczące żeglugi przez cieśninę Ormuz.
- Teheran ostrzega statki przed korzystaniem ze szlaku po stronie Omanu, podczas gdy Waszyngton i zachodni ubezpieczyciele właśnie tę trasę rekomendują.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Rozmowy pokojowe w Szwajcarii zakończyły się podpisaniem wstępnego porozumienia, które przewidywało m.in. natychmiastowe otwarcie cieśniny Ormuz oraz zakończenie amerykańskiej blokady irańskich portów. Jak obecnie wygląda sytuacja?
Dziennik "Financial Times" przekazał - powołując się na rozmowy z dyrektorami firm żeglugowych - że ruch statków przez cieśninę Ormuz wzrósł, ale Iran ostrzegł, że statki mogą zostać ukarane lub zmuszone do zawrócenia, jeśli nie wystąpią o wcześniejsze pozwolenie do Teheranu i nie popłyną blisko irańskiego wybrzeża. Jednocześnie USA i niektórzy zachodni ubezpieczyciele radzą statkom, aby korzystały ze szlaku chronionego przez amerykańskie siły powietrzne po omańskiej stronie cieśniny.
Sprzeczne wytyczne sprawiły, że armatorzy nie są pewni, czy powinni ryzykować ewentualną interwencję ze strony Iranu, czy zignorować zalecenia ubezpieczycieli i władz USA.
Właściciele i operatorzy statków znaleźli się w trudnej sytuacji. Jeśli podążą za wskazówkami ubezpieczycieli i władz USA, zbliżając się do Omanu, ryzykują interwencję, zatrzymanie lub potencjalne wrogie działania ze strony władz irańskich - mówi gazecie S.V. Anchan, prezes amerykańskiej firmy żeglugowej Safesea Shipping.
Mimo to w poniedziałek przez cieśninę Ormuz przepłynęło 35 statków. Stanowi to blisko jedną trzecią przedwojennych transferów - podkreśliła agencja AFP.
Rząd Danii zapowiedział we wtorek dołączenie do międzynarodowej misji w cieśninie Ormuz, mającej gwarantować swobodny przepływ tankowców. Jednocześnie zdecydowano o otwarciu duńskiej ambasady w Teheranie.
Jak przekazał minister obrony Danii Jeppe Bruus, duński wkład składać się będzie z oficerów sztabowych, tłumaczy, domów, a także "elementu cybernetycznego". Bruus nie podał liczby żołnierzy.
Według szefa resortu dyplomacji Larsa Lokke Rasmussena Dania dołączy do misji pod warunkiem "istnienia jasnego porozumienia między USA a Iranem", a także respektowania przez strony konfliktu prawa międzynarodowego.
Decyzję w tej sprawie będzie musiał jeszcze podjąć parlament - Folketing. Zarazem MSZ Danii poinformowało we wtorek o ponownym otwarciu duńskiej ambasady w Teheranie. Placówka była zamknięta od 10 marca w następstwie amerykańsko-izraelskim ataku na Iran.
W połowie czerwca gotowość udziału w zabezpieczeniu cieśniny Ormuz zasygnalizowały Francja, Wielka Brytania, Włochy i Niemcy, choć we wtorek niemiecki dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" pisał, że "coraz mniej prawdopodobne staje się to, że Bundestag jeszcze przed przerwą letnią udzieli Bundeswehrze zgody na misję w cieśninie Ormuz". O wysłaniu fregaty w region konfliktu zdecydował rząd Holandii. Łącznie wstępną deklarację wkładu złożyło około 20 krajów.
Amerykańsko-irańskie rozmowy pokojowe na szczeblu technicznym w Szwajcarii zakończyły się powołaniem czterech grup roboczych, zajmujących się m.in. zniesieniem sankcji, kwestiami nuklearnymi, odbudową i rozwojem gospodarczym (Iranu), a także grupę monitorującą - poinformowała we wtorek agencja AFP, powołując się na irańskie media państwowe.
Potwierdził to wiceminister spraw zagranicznych Iranu Kazem Gharibabadi w rozmowie z państwową agencją IRNA. Gharibabadi, który przewodniczy irańskiej delegacji ekspertów w rozmowach ze Stanami Zjednoczonymi, oświadczył, że pracami grup roboczych mają kierować szefowie delegacji technicznych czterech krajów (USA, Iranu oraz pośredniczących w negocjacjach Kataru i Pakistanu) - przekazała irańska agencja WANA.
Przyszłe negocjacje będą prowadzone pod nadzorem komitetu wysokiego szczebla, w którym zasiadać będą przewodniczący parlamentu Iranu i minister spraw zagranicznych tego kraju, wiceprezydent USA oraz premierzy Pakistanu i Kataru - powiadomiła WANA.
Rozmowy w Szwajcarii mają doprowadzić do ostatecznego zakończenia wojny, rozpoczętej amerykańsko-izraelskim atakiem na Iran w lutym 2026 r. Prezydenci USA i Iranu, Donald Trump i Masud Pezeszkian, podpisali 18 czerwca wstępne porozumienie w tej sprawie, które przewidywało m.in. natychmiastowe otwarcie cieśniny Ormuz oraz zakończenie amerykańskiej blokady irańskich portów.


