Władze południowych regionów Rosji oraz okupowanych obszarów Ukrainy przeprowadziły ćwiczenia dotyczące organizacji masowej mobilizacji. To pierwsze tego typu działania od czasu ogólnokrajowej mobilizacji w 2022 roku.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
W ćwiczeniach, które odbyły się w obwodzie wołgogradzkim pod egidą Głównego Zarządu Programów Specjalnych Prezydenta Federacji Rosyjskiej, uczestniczyli przedstawiciele władz wykonawczych, samorządów oraz struktur federalnych z regionów: Astrachańskiego, Wołgogradzkiego, Rostowskiego, a także z Kałmucji, Krymu, Sewastopola, Ługańska i Doniecka - informuje "The Moscow Times".
W ramach manewrów w mieście Wołżskie rozstawiono m.in. punkt zbiórki osób podlegających mobilizacji, miejsce dla doręczycieli wezwań, punkt przyjęcia i przekazania sprzętu oraz sztab do alarmowania o działaniach wojskowych.
"Celem jest wyjaśnienie, jak prowadzone są działania mobilizacyjne, oraz wymiana najlepszych praktyk. Przygotowanie do mobilizacji to proces prowadzony w czasie pokoju i trwa nieprzerwanie" - wyjaśnił, potrzebę ćwiczeń cytowany przez "The Moscow Times" Oleg Filimonow, szef Departamentu Przygotowania Mobilizacyjnego i Operacji Bezpieczeństwa administracji Wołżskiego.
W ostatnich miesiącach rosyjscy urzędnicy wielokrotnie zapewniali, że nie planują ogłaszania kolejnej mobilizacji. W marcu takie deklaracje składali m.in. Dmitrij Miedwiediew, wiceszef Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, oraz rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. W czerwcu dołączyli do nich parlamentarzyści: Wiktor Sobolew i Andriej Kliszas, który zauważył - "Postępy specjalnej operacji wojskowej wskazują, że siły zbrojne obecnie realizują powierzone im zadania".
Rzeczywistość jest jednak trochę inna. Według szacunków Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) z siedzibą w Waszyngtonie, straty rosyjskiej armii pod koniec czwartego roku wojny sięgnęły nawet 1,198 mln ludzi.
Eksperci zwracają uwagę, że od grudnia 2025 roku tempo rekrutacji utrzymuje się poniżej poziomu strat na froncie. Tylko w 2025 roku rosyjskie siły zbrojne straciły 425 tys. żołnierzy zabitych i rannych. Oficjalnie w tym samym czasie zwerbowano 417 tys. kontraktowych żołnierzy i ochotników, jednak analizy budżetowe wskazują, że liczba ta mogła być niższa - ok. 364 tys. osób.
"Te liczby są porażające. Żadne mocarstwo światowe nie poniosło takich strat w żadnym konflikcie od czasów II wojny światowej" - piszą analitycy CSIS.
Mobilizacja w 2022 roku zaszkodziła notowaniom Władimira Putina. Poparcie dla wojny także spadło, a setki tysięcy Rosjan uciekło za granicę. Rosyjskie władze rozpoczęły rekrutację obywateli do udziału w wojnie, oferując im kontrakty.
Rosyjskie władze oferują potencjalnym rekrutom premie sięgające nawet 80 tysięcy dolarów oraz umorzenie długów do 140 tysięcy dolarów - podaje CNN. Mimo to, według ekspertów, liczba chętnych do służby spada. Rekrutacja w pierwszym kwartale 2026 roku była o 20 proc. niższa niż rok wcześniej. Coraz częściej pojawiają się doniesienia o łapówkach wręczanych oficerom w zamian za uniknięcie wysyłki na front.
Rosja już wcześniej sięgała po nietypowe rozwiązania, wysyłając na front byłych więźniów, żołnierzy z Korei Północnej oraz zachęcając imigrantów do podpisywania kontraktów wojskowych. Braki kadrowe dotykają także rosyjską gospodarkę. Fabryki zbrojeniowe pracują na pełnych obrotach, a niedobór pracowników powoduje wzrost płac i inflację. W czerwcu 2026 roku oficjalna inflacja wyniosła 5,52 proc., a ceny żywności wzrosły o ponad 18 proc. w porównaniu do stycznia 2024 roku.
Eksperci ostrzegają, że jeśli obecne tempo strat się utrzyma, Kreml może być zmuszony do ogłoszenia kolejnej mobilizacji oraz ograniczenia swobody opuszczania kraju przez mężczyzn w wieku poborowym. To rozwiązanie, którego Putin stara się uniknąć, choć wiele wskazuje na to, że może zostać przyparty do muru.


