"Jestem w trakcie dopinania szczegółów z prawnikiem" - Mikołaj Sawicki, przyjmujący siatkarskiej reprezentacji Polski, który w ciągu ostatniego roku przeżył prawdziwą gehennę, zapowiada w RMF FM walkę o odszkodowanie. Po tym jak został, jak się później okazało, niesłusznie posądzony o stosowanie dopingu i w związku z tym zawieszony. Ogromne samozaparcie i pomoc najbliższych sprawiły jednak, że zdołał oczyścić swoje dobre imię i wrócić do reprezentacji Polski. Przed II turniejem Ligi Narodów w Gliwicach opowiedział o tym w rozmowie z dziennikarzem sportowym RMF FM Cezarym Dziwiszkiem.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Zawieszenie było szokiem dla Mikołaja Sawickiego. Zdecydowała o nim 30 maja 2025 roku Polska Agencja Antydopingowa POLADA po wykryciu w organizmie siatkarza modafinilu. Przez tę decyzję stracił szansę na występy w reprezentacji Polski, nie mógł także grać i trenować w swoim zespole. Sawicki był wówczas jednym z kluczowych zawodników w Bogdance LUK-u Lublin, która wywalczyła mistrzostwo Polski.
Pierwsze dni i tygodnie po zawieszeniu były dla Mikołaja Sawickiego niezwykle trudne. Musiał odnaleźć się w nowej rzeczywistości i walczyć w dużej mierze na własną rękę o oczyszczenie z zarzutów. W wywiadzie dla RMF FM siatkarz przyznaje, że sytuacja mocno go przytłoczyła i potrzebował pomocy z zewnątrz: Miałem stany depresyjne. Nie oszukujmy się, to był ciężki moment. Musiałem brać leki.
Mikołaj Sawicki podkreśla, że najbliżsi, na czele z żoną Klaudią, pomogli mu przetrwać trudny czas. Szczególnie trudno było na początku, bo stronił od kontaktu z innymi ludźmi. Nie wszyscy zachowali się też wobec niego w porządku: No niestety albo i "stety" - teraz przy sobie mam tylko przyjaciół. Wiem, że niektórym już nie zaufam. Wiem, co kto o mnie mówił. Oni też mogą nie wiedzieć, że ja o tym wiem, ale na pewno na niektórych nie będę już patrzył tak samo.
Wszystko zmieniło się na przełomie roku. Mikołaj Sawicki zdecydował się na własną rękę udowodnić, że nie stosował zakazanej substancji, modafinilu. Siatkarz skontaktował się tenisistą Jakubem Januchowskim, który także odbywał karę zawieszenia. Jak się okazało, stosował ten sam lek na alergię - Evastix, w którym nigdy wcześniej nie wykazano niedozwolonego modafinilu, tylko inną substancję o podobnym składzie.
Sawickiemu udało się ostatecznie wykazać, że polskie laboratorium, z którym współpracuje POLADA, użyło metody, która nie dostarczyła wystarczających dowodów potwierdzających obecność w jego organizmie modafinilu. Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby nie interwencja WADA, czyli Światowej Agencji Antydopingowej kierowanej przez Witolda Bańkę. Polska Agencja nie chciała przeprowadzić ponownego badania ze względu na, jak tłumaczyła, brak podstawy prawnej.
Dopiero w marcu POLADA, po interwencji WADA, uchyliła zawieszenie Sawickiego i zleciła ponowne badanie próbki w innym laboratorium. Badanie potwierdziło niewinność siatkarza. POLADA przyznaje, że doszło do błędu, ale uważa że odpowiedzialność leży po stronie polskiego laboratorium, a nie jej.
Szczerze? Nie bardzo mnie interesuje, kto popełnił błąd. Ktoś musi za to odpowiedzieć. Oni (red. POLADA) też moim zdaniem nie zrobili tego, co do nich należy - mówi w rozmowie z Cezarym Dziwiszkiem Mikołaj Sawicki.
Siatkarz, będący w szczytowym momencie kariery, stracił prawie rok kariery i musiał mozolnie odbudowywać formę. W rozmowie z RMF FM potwierdza, że planuje zawalczyć o odszkodowanie za ten kosztowny błąd. Oczywiście, że tak (...) Jestem w trakcie dopinania szczegółów z prawnikiem (...) zobaczymy, jak to się potoczy - powiedział.
Zadośćuczynienie to jedno. Druga sprawa to przeprosiny. Takowych siatkarz jeszcze nie usłyszał. Ani od POLADA, ani przedstawicieli współpracującego z nią laboratorium. Personalnie nie. Gdzieś tam może w mediach były jakieś sygnały, ale ja nie dostałem żadnego telefonu, żadnego maila czy SMS-a. Nic - zaznacza Sawicki.
W marcu mógł w końcu wrócić do treningów, ale odbudowanie formy, mimo tego że w czasie zawieszenia trenował indywidualnie, to długotrwały proces. Tym bardziej nie spodziewał się, że przed tegoroczną edycją Ligi Narodów otrzyma telefon od Nikoli Grbicia:
Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek w ogóle będę grał w siatkówkę, a co dopiero na kadrze tutaj z chłopakami! Idzie mi coraz lepiej. Myślę, że forma jest już na optymalnym poziomie - mówi w RMF FM reprezentant Polski.
Porozmawialiśmy tylko chwilę. Narracja była taka, że mam wrócić po prostu do swojej formy. Daje mi przestrzeń do potrenowania i też sygnał, że w przyszłości nadal mogę być brany pod uwagę (...) Poczułem duże wsparcie. Cieszę się, że dał mi szansę, żeby wrócić do formy - podkreśla Mikołaj Sawicki.
Najbliższą okazję do sprawdzenia formy siatkarz Bogdanki LUK-u Lublin może otrzymać w II turnieju Ligi Narodów w Gliwicach, który rozpocznie się w środę 24 czerwca.
II turniej VNL - Gliwice (24-28 czerwca)
24.06 (środa) Polska - Belgia 20.00
25.06 (czwartek) Polska - Turcja 20.00
27.06 (sobota) Polska - Niemcy 17.00
28.06 (niedziela) Polska - Argentyna 20.00
III turniej VNL - Chicago, USA (15-20 lipca)
15.07 (środa) Polska - Bułgaria 19.00
18.07 (sobota) Polska - Brazylia 3.00
18.07 (sobota) Polska - Francja 23.00
20.07 (poniedziałek) Polska - USA 3.00


