Wojska USA i Izraela zaatakowały w poniedziałek kompleks petrochemiczny w Marwdaszt w prowincji Fars na południu Iranu - poinformowały irańskie media. Wcześniej Izrael przekazał, że armia tego państwa uderzyła w inny kompleks irańskiego przemysłu naftowego, w Asalujeh nad Zatoką Perską. Prezydent USA Donald Trump nie zgodził się na 45-dniowe zawieszenie broni w wojnie z Iranem - przekazała w poniedziałek stacja CNN, powołując się na przedstawiciela Białego Domu.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Państwowe agencje prasowe Iranu, Fars i Tasnim, przekazały, że poniedziałkowy atak na kompleks w Marwdaszt, liczącym ponad 100 tys. mieszkańców, wywołał rozległy pożar. Według doniesień ogień udało się już opanować. Pożar i sam ostrzał nie pociągnęły za sobą ofiar w ludziach ani poważniejszych zniszczeń.
Wcześniej w poniedziałek izraelski minister obrony Israel Kac poinformował o "zakrojonym na szeroką skalę" ataku lotnictwa tego kraju na największy w Iranie kompleks przetwórstwa ropy naftowej i gazu ziemnego w Asalujeh nad Zatoką Perską. Według szefa izraelskiego resortu obrony był to "poważny cios" dla gospodarki Iranu.
Irańska agencja prasowa Tasnim przekazała, że atak skutkował licznymi eksplozjami, a w jego efekcie najbardziej ucierpiały firmy dostarczające energię elektryczną, wodę i tlen do zakładów petrochemicznych. Podkreślono, że część rafineryjna nie została uszkodzona.
Izraelskie siły zbrojne (IDF) poinformowały poniedziałek, że podczas nocnych ataków na trzy lotniska w okolicach Teheranu zniszczyły dziesiątki irańskich samolotów wojskowych i śmigłowców.
Według oświadczenia zamieszczonego na platformie X, dziesiątki myśliwców izraelskich sił powietrznych uderzyły w nocy w irańskie samoloty i śmigłowce, a także w infrastrukturę "wykorzystywaną przez siły zbrojne reżimu do celów wojskowych" na lotnisku Mehrabad w Teheranie oraz na dwóch mniejszych lądowiskach w pobliżu irańskiej stolicy.
Jak wyjaśniono, celem nalotów było zadanie ciosu irańskim siłom powietrznym oraz siłom powietrznym Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Podkreślono, że "przeprowadzone ataki jeszcze bardziej pogłębiły straty w potencjale powietrznym irańskiego reżimu". Wcześniej wojsko informowało, że zbombardowało pasy startowe i wieże kontrolne na lotniskach, a także fabrykę należącą do wchodzących w skład Korpusu Sił Kuds, w której produkowano drony.
W nocy z wtorku na środę o godz. 2 czasu środkowoeuropejskiego upływa ultimatum, które prezydent USA Donald Trump dał irańskim władzom na odblokowanie cieśniny Ormuz. W przeciwnym razie, jak oświadczył w niedzielę, Iran "straci wszystkie elektrownie i mosty".
"Jeśli się nie wykażą i będą chcieli, by (cieśnina) pozostała zamknięta, stracą każdą elektrownię i każdy inny zakład w całym kraju" - ostrzegł Trump w rozmowie z gazetą "Wall Street Journal".
Od 28 lutego, kiedy Izrael i USA rozpoczęły wojnę przeciwko Iranowi, Teheran w odwecie m.in. blokuje cieśninę Ormuz, którą normalnie transportowano około 20 proc. światowych dostaw ropy naftowej. Doprowadziło to do znaczącego wzrostu cen surowca.
W konsekwencji niektóre kraje wprowadziły ograniczenia w sprzedaży paliw. Władze części państw zachęcają też do oszczędnego korzystania z energii elektrycznej. Dotyczy to w różnym stopniu m.in. Bangladeszu, Egiptu, Etiopii, Filipin, Indonezji, Malezji, Pakistanu i Wietnamu. W wielu z tych krajów koncentruje się duża część produkcji największych światowych koncernów odzieżowych.


