Brytyjska premier Theresa May napisała w piątek w liście do posłów, że w razie braku ich poparcia może zrezygnować z ponownego głosowania nad projektem umowy wyjścia z UE, otwierając drogę do bezumownego opuszczenia Wspólnoty lub długiego opóźnienia brexitu.

Szefowa rządu wyliczyła dostępne dla parlamentarzystów opcje: od jednostronnego wycofania się z procesu wyjścia z Unii Europejskiej, które jej zdaniem "zdradziłoby wynik referendum", przez bezumowny brexit lub kolejne opóźnienie wyjścia z UE z udziałem w wyborach do Parlamentu Europejskiego do przyjęcia proponowanego przez nią porozumienia.

Czyli co dalej?

Fistaszki. Dlaczego są tak zdrowe?

Orzeszki ziemne bez dodatku soli i cukru to przekąska po którą warto sięgać jak najczęściej. Są bogate m.in. w białko, tłuszcze, a także witaminy z grupy B i wiele cennych składników mineralnych. czytaj więcej

May po raz pierwszy zasugerowała jednak, że bierze pod uwagę scenariusz, w którym zrezygnowałaby z ponownego głosowania w Izbie Gmin w tej sprawie, ostrzegając, że "jeśli będzie się wydawało, że nie ma wystarczającego poparcia", to mogłaby wycofać się z tych planów. Jak jednak zastrzegła, taki scenariusz zmusiłby Wielką Brytanię do wyboru pomiędzy bezumownym brexitem lub ponownym przedłużeniem procesu, wymagającym wskazania nowych europosłów.

Powtórzyła jednak, że "stanowczo wierzy, że byłoby niewłaściwe zwrócenie się do Brytyjczyków, aby wzięli udział w tych wyborach trzy lata po tym, gdy zagłosowali za wyjściem z UE".

Gdyby premier zdecydowała się na taki krok to zrezygnowałaby z przedstawionej jej przez Radę Europejską mniej niż 24 godziny temu ścieżki do przyjęcia i ratyfikacji porozumienia w terminie do 22 maja.

Tlen dla brexitu

Wielkie Brytania otrzymała więcej czasu na ratyfikacje warunków opuszczenia Unii Europejskiej. Jeśli Izba Gmin je zaakceptuje, brexit nastąpi 22 maja. W przypadku odrzucenia kompromisu, Bruksela czekać będzie na dalsze decyzje Londynu do 12 kwietnia. Jeśli ich nie otrzyma, rozwód ze Wspólnotą... czytaj więcej

Szefowa rządu zaznaczyła jednocześnie, że "w debacie przed drugim głosowaniem nad projektem umowy ostrzegała, że 'nie ma gwarancji, że Unia Europejska zgodziłaby się na wydłużenie (procesu wyjścia z UE) lub przynajmniej na warunki zgodne z wnioskiem ze strony Zjednoczonego Królestwa'". "To się potwierdziło" - skwitowała. 

May odniosła się także po raz kolejny do swojego kontrowersyjnego środowego orędzia do narodu, w którym ostro skrytykowała posłów zasiadających w Izbie Gmin za brak decyzyjności ws. wyjścia z Unii Europejskiej.

Zwracając się bezpośrednio do wyborców, premier argumentowała wówczas, że "opinia publiczna ma dość", a wyborcy są "zmęczeni tymi wewnętrznymi walkami, politycznymi gierkami, używaniem tajemniczych procedur i tym, że posłowie nie mówią o niczym innym, tylko o brexicie".

Część deputowanych uznała jej słowa za niewłaściwe i prowokujące do agresji - słownej lub fizycznej - pod adresem polityków przez przedstawianie ich jako sprzeciwiających się woli wyrażonej przez wyborców w referendum z 2016 roku.
W piątkowym liście May przyznała, że wielu posłów "wyraziło zaniepokojenie" jej wypowiedzią. "Wyraziłam swoją frustrację z powodu naszego niepowodzenia" w próbach podjęcia decyzji - tłumaczyła, dodając, że ma świadomość, że podobnie czuje się wielu posłów.

"Macie trudną pracę i nie było moją intencją sprawić, aby była jakkolwiek trudniejsza" - oświadczyła, zapewniając, że jest gotowa do dalszych dyskusji z deputowanymi na temat proponowanego porozumienia z UE. 

List został wysłany zaledwie kilka godzin po tym, gdy lider północnoirlandzkiej Demokratycznej Partii Unionistów w brytyjskim parlamencie Nigel Dodds ostrzegł, że w jego ocenie "jeśli chodzi o umowę wyjścia (z UE) to nic się nie zmieniło". "Nie zaakceptujemy żadnego porozumienia, które stanowi długoterminowe zagrożenie dla konstytucyjnej i gospodarczej integralności Zjednoczonego Królestwa" - dodał.

Polityk oskarżył także May o to, że była "dalece zbyt gotowa do kapitulacji" wobec oczekiwań Unii Europejskiej, zgadzając się m.in. na przesunięcie daty brexitu.

Głosy posłów eurosceptycznego skrzydła rządzącej Partii Konserwatywnej i DUP są kluczowe dla May, jeśli chce mieć realną szansę na to, że parlament przyjmie dwukrotnie odrzucany - różnicą 230 i 149 głosów - projekt porozumienia z UE.
Rada Europejska przyjęła w konkluzjach czwartkowego szczytu, że nowym terminem domyślnego wyjścia Wielkiej Brytanii z UE będzie 12 kwietnia. Taka data obowiązywałaby w przypadku nieprzyjęcia przez Izbę Gmin porozumienia w sprawie warunków wyjścia ze Wspólnoty do końca przyszłego tygodnia.

Władze w Londynie musiałyby się wówczas zdecydować na wyjście z UE bez umowy lub złożenie nowego wniosku o długoterminowe przedłużenie, zobowiązując się jednak do udziału w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego i znalezienia nowego modelu relacji, np. zakładającego pozostanie w unii celnej i wspólnym rynku.

Jeśli jednak Izba Gmin poprze przed końcem marca proponowane porozumienie - pomimo odmowy w dwóch poprzednich głosowaniach - to data opuszczenia Wspólnoty zostałaby zmieniona na 22 maja. Takie przedłużenie miałoby jednak wyłącznie charakter techniczny, pozwalając obu stronom na dopełnienie procesu ratyfikacji umowy oraz przyjęcie niezbędnych ustaw.

Opracowanie: