"Nie ma rzeczy mojego szefa, które mi się nie podobają" - przyznał wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki, pytany w Porannej rozmowie w RMF FM, co myśli o żarcie swojego przełożonego na temat podpisania przez prezydenta nominacji ambasadorskich. Jak dodał, dowcip Radosława Sikorskiego "pokazał absurd sytuacji".

  • Radosław Sikorski 1 kwietnia opublikował wpis, w którym przekazał, że prezydent podpisał nominacje ambasadorskie.
  • Szybko się okazało, że był to primaaprilisowy żart; nie wszystkim się to jednak spodobało.
  • Głos w tej sprawie zabrał m.in. wiceszef MSZ Marcin Bosacki, który był gościem Porannej rozmowy w RMF FM.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

"Miło mi poinformować, że do Ministerstwa Spraw Zagranicznych dotarł właśnie pakiet 42 podpisanych nominacji ambasadorskich. Dziękuję Panu Prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, zwłaszcza za mianowanie apolitycznych dyplomatów, którzy służą ojczyźnie z narażeniem życia w Kijowie, Teheranie i Abu Zabi" - napisał w środę na platformie X Radosław Sikorski.

Szybko się okazało, że prezydent nie podpisał żadnych nominacji ambasadorskich, a wpis ministra spraw zagranicznych był tylko primaaprilisowym żartem.

"1 kwietnia jest raz w roku"

Nie wszystkim spodobał się jednak dowcip szefa polskiej dyplomacji. Krytyczny głos w tej sprawie zabrał m.in. Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, podkreślając, że sprawa polskich ambasadorów jest "sprawą poważną" i "nie wydaje mu się, aby kiepskie żarty były tutaj wskazane".

Innego zdania jest natomiast wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki, który na antenie Radia RMF FM stwierdził"Nie ma rzeczy mojego szefa, które mi się nie podobają".

Żarty primaaprilisowe są ocenne, ten trafił w sedno - pokazał absurd sytuacji, w której prezydent wbrew prawu, zdrowemu rozsądkowi i interesowi RP od ponad ośmiu miesięcy nie podpisał żadnego wniosku na nominacje ambasadorskie - dodał.

Na pytanie prowadzącego Poranną rozmowę w RMF FM Tomasza Terlikowskiego, czy taki żart ułatwi dialog z kancelarią prezydenta, gość RMF FM odpowiedział pytaniem: "Co jeszcze MSZ, rząd ma zrobić, żeby przekonać prezydenta, żeby wypełniał swoje obowiązki?".

Myśmy próbowali wszystkiego - różnych wariantów kompromisu. Postawa pana prezydenta jest betonowa w tej sprawie i szkodliwa dla RP - podkreślił. Co więcej, on nie podpisał kilku listów uwierzytelniających ambasadorów RP, (...) których nominacje w lipcu ubiegłego roku podpisał jego poprzednik (Andrzej Duda - przyp. red.). To jest sabotaż - dodał.

Pytany, czy taki żart zwiększa wiarygodność resortu dyplomacji, stwierdził: "1 kwietnia jest raz w roku".

Spór o ambasadorów

Od marca 2024 roku trwa konflikt pomiędzy rządem a ośrodkiem prezydenckim dotyczący nominacji ambasadorskich. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zdecydował wówczas o zakończeniu misji ponad 50 ambasadorów oraz wycofaniu kilkunastu kandydatur zgłoszonych przez poprzednie kierownictwo resortu. Ówczesny prezydent Andrzej Duda podkreślał, że powołanie lub odwołanie ambasadora wymaga jego podpisu.

W miejsce odwołanych ambasadorów, którzy formalnie nie zostali odwołani przez prezydenta, MSZ skierowało dyplomatów pełniących funkcję chargé d’affaires. Nie mają oni jednak statusu ambasadorów. Prezydent Karol Nawrocki sprzeciwia się zwłaszcza nominacjom Bogdana Klicha, obecnego szefa placówki w Waszyngtonie, oraz Ryszarda Schnepfa, chargé d’affaires we Włoszech.