Karol Nawrocki spotkał się z Donaldem Trumpem na szczycie w Davos. Do rozmowy doszło po wystąpieniu prezydenta USA - podał Biały Dom.

  • Najnowsze informacje z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl

Jak podali amerykańscy dziennikarze towarzyszący prezydentowi Trumpowi, spotkanie z Nawrockim odbyło się bez udziału mediów.

O czym rozmawiali Nawrocki i Trump?

Prezydent Karol Nawrocki zdradził, że prezydent USA zapewnił go w trakcie zeszłorocznej wizyty w Białym Domu, że amerykanie nie wycofają swoich żołnierzy z Polski, a podczas środowego spotkania "te gwarancje bezpieczeństwa zostały potwierdzone". To znaczy nie ma takich planów, aby wycofywać żołnierzy amerykańskich z Polski. Pan prezydent Donald Trump potwierdził: "Karol, prezydencie, to o czym rozmawialiśmy jest trwałe, stałe, a Stany Zjednoczone są sojusznikiem Polski", więc to oczywiście cieszymówił Nawrocki w trakcie wywiadu dla TV Republika.

Prezydent ocenił również, że relacje Polski ze Stanami Zjednoczonym, także za sprawą "osobistej relacji" pomiędzy Trumpem a nim, jest "lepsza niż innych krajów europejskich". Wyczuwa się rzeczywiście to napięcie, dyskusje wokół Grenlandii, kolejne taryfy celne, natomiast szczęśliwie omija to dzisiaj Polskę. Nasza relacja jest mocna, stabilna - dodał.

Polski prezydent jest jednym z sześciu przywódców, z którymi Trump ma zaplanowane spotkania dwustronne w Davos. W środę prezydent USA spotkał się też z premierem Belgii Bartem De Weverem i prezydentem Egiptu Abdel Fatahem el-Sisim.

Początek jego spotkania z Sisim odbył się przed kamerami.

Trump rozmawiał też z sekretarzem generalnym NATO Markiem Ruttem, zaś w czwartek ma spotkać się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Tuż po swoim przemówieniu w Davos prezydent USA spotkał się też z prezydentem Szwajcarii Guy Parmelinem.

Spotkanie Trumpa i Nawrockiego w Davos było pierwszym od czasu wizyty prezydenta RP w Białym Domu w październiku ubiegłego roku.

Zaproszenie do Rady Pokoju

W ostatnich dniach prezydent USA Donald Trump ogłosił sformowanie Rady Pokoju, która ma nadzorować nowe władze Strefy Gazy - jej powołanie zostało zapisane w przygotowanym przez stronę amerykańską planie pokojowym, na który zgodził się zarówno Izrael, jak i palestyński Hamas. Zaproszenie do udziału w Radzie otrzymał od Amerykanów m.in. prezydent Karol Nawrocki, o czym informował w poniedziałek szef prezydenckiego BPM. Zapowiadał wówczas, że list zapraszający będzie przedmiotem rozmów ze stroną amerykańską w najbliższym czasie.

We wtorek MSZ przekazało do Kancelarii Prezydenta RP odpowiedź na prośbę o opinię ws. zaproszenia prezydenta Karola Nawrockiego do dołączenia do Rady Pokoju. "Warto pamiętać, że zgodnie z ustawą o umowach międzynarodowych (art. 6 pkt 3), podpisanie umowy międzynarodowej wymaga zgody Rady Ministrów w formie uchwały" - zaznaczył we wpisie na platformie X Maciej Wiewiór.

Jak podała agencja AFP, m.in. Francja i Kanada na obecnym etapie nie chcą udzielić pozytywnej odpowiedzi na zaproszenie do zarządu Rady Pokoju. Do tej pory tylko Węgry jasno zadeklarowały, że przystąpią do tej organizacji.

Źródło w otoczeniu prezydenta Emmanuela Macrona, cytowane w poniedziałek przez AFP, oceniło, że mimo wcześniejszych oczekiwań "karta" Rady "wykracza poza samą kwestię Gazy". Pojawiają się "ważne kwestie, w tym dotyczące poszanowania zasad i struktury Narodów Zjednoczonych", które nie mogą "w żadnym wypadku być kwestionowane" - dodało źródło.

Jak napisał w piątek dziennik "The Financial Times", amerykańscy urzędnicy przedstawili pomysł, by Rada Pokoju zajęła się również innymi konfliktami na świecie, w tym w Ukrainie i w Wenezueli. Jedno ze źródeł gazety przekazało, że administracja Trumpa postrzega Radę jako "potencjalny substytut ONZ, (...) rodzaj równoległego, nieoficjalnego organu zajmującego się konfliktami również poza Gazą".

Rzecznik rządu Niemiec podziękował w poniedziałek za zaproszenie do Rady Pokoju i przekazał, że Berlin zamierza je przeanalizować. Dodał, że w ocenie RFN inicjatywa Trumpa nie podważa roli Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ).

Według agencji Bloomberga administracja USA chce, by kraje płaciły co najmniej po 1 mld dolarów za stałe członkostwo w Radzie Pokoju. Jeśli tego nie zrobią ich kadencja trwałaby trzy lata z możliwością odnowienia za zgodą przewodniczącego Rady.