Zatrzymanie przez węgierskie służby konwoju ukraińskiego banku państwowego przewożącego miliony dolarów, euro i złoto wywołało gwałtowną reakcję władz w Kijowie. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski określił działania Budapesztu mianem "bandytyzmu", a sprawa dodatkowo zaostrzyła napięte już relacje między Ukrainą a Węgrami.
- Węgierskie służby zatrzymały konwój ukraińskiego Oszczadbanku przewożący 40 mln dolarów, 35 mln euro i 9 kg złota.
- Prezydent Zełenski nazwał działania Węgier "aktem bandytyzmu" i zaapelował do Europy o reakcję.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
W ubiegły czwartek na terytorium Węgier doszło do zatrzymania dwóch pojazdów należących do ukraińskiego państwowego Oszczadbanku. W samochodach przewożono ogromne sumy pieniędzy - 40 milionów dolarów, 35 milionów euro oraz 9 kilogramów złota. Transport miał wrócić z Austrii do Ukrainy. Węgierskie służby zatrzymały także siedmiu pracowników banku, którzy zostali uwolnieni w piątek.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w ostrych słowach skomentował działania Budapesztu. Przykład z bandytyzmem bardzo tu pasuje. To tyle, jeśli chodzi o to, czym to było - powiedział Zełenski. Wezwał także europejskich partnerów do reakcji i podkreślił, że Europa nie powinna milczeć wobec takich incydentów.
Prezes Narodowego Banku Ukrainy Andrij Pysznyj zapewnił, że przewóz gotówki i złota odbywał się zgodnie z międzynarodowymi regulacjami. Podkreślił, że transport pieniędzy drogą lądową między bankami jest standardową praktyką, zwłaszcza w warunkach wojny.
Ukraińskie władze nie kryją oburzenia. Szef resortu dyplomacji Andrij Sybiha ocenił, że działania Węgier są elementem politycznego szantażu i kampanii wyborczej przed zaplanowanymi na 12 kwietnia wyborami parlamentarnymi. Kijów uważa, że Budapeszt wykorzystuje incydent do budowania politycznego kapitału.
Relacje między Ukrainą a Węgrami od dawna są napięte, a ostatnie wydarzenia tylko pogłębiły kryzys. W tle sporu pojawia się także kwestia rurociągu Przyjaźń, którym rosyjska ropa trafiała na Węgry i do Słowacji. Po rosyjskim ataku rurociąg jest nieczynny od końca stycznia, a Budapeszt i Bratysława oskarżają Ukrainę o celowe blokowanie tranzytu. Kijów odpiera zarzuty i zapewnia, że trwają prace naprawcze.


